Długo zwlekałam z napisaniem mojego drugiego świadectwa. Od chwili ukazania się pierwszego świadectwa odmawiam obecnie 3 nowenne. Pierwsza w intencji męża o przemianę serca-chyba brak rezultatów a może trzeba jeszcze zaczekać. Do odmawiania Nowenny Pompejańskiej zachęcił mnie ksiądz, który głosił rekolekcje przed Świętami Wielkanocnymi w 2017 r. Podał przykład na kazaniu, który mną wstrząsnął pomyślałam: skoro u innych "działa" to dlaczego u mnie ma nie zadziałać Dawno chciałam napisać świadectwo po odmówieniu Nowenny pompejańskiej, ale ciągle odkładałam to na dalszy plan, były inne obowiązki, lecz w końcu się przełamałam. Usłyszałam o niej przypadkowo i razem z mężem postanowiliśmy odmówić ją w intencji teścia, który jest alkoholikiem. Podczas odmawiania dziewiątej nowenny działy się dziwne rzeczy miałem dwa wypadki zgubiłem ulubiony różaniec, po dwóch dniach szukania znalazłem go kilka razy też rozerwał się ten różaniec nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Podczas odmawiania koronki, osoba może skupić się na swoich modlitwach i intencjach, gdy przechodzą one przez każdy koralik lub przedmiot. Uważa się, że akt odmawiania koronki przynosi jasność, pokój i nadzieję tym, którzy ją odmawiają. Koronki mogą być dostosowane do indywidualnych potrzeb i używane jako przypomnienie wiary i Nowenna pompejańska nie jest tak trudna, jak się wydaje. Jednak we wpisach na tej stronie oraz w licznych listach pojawiają się wciąż te same pytania, więc zebraliśmy je w tym miejscu. Oto najczęstsze pytania o nowennę pompejańską. Jeśli masz pytanie, przejdź do dyskusji – tutaj – i zostaw pytanie w komentarzu. Przeczytałam w wielu wpisach jak podczas odmawiania nowenny zły atakuje i to mnie paraliżowało – od razu przyszły mi do głowy myśli że skłóci mnie z moim ukochanym chłopakiem. Lecz uznałam że moje zdrowie, [w intencji którego się modliłam] szwankujące od dłuższego czasu jest najważniejsze i niech się dzieje co ma się dziać. Bardzo długo zbierałam się aby opisać to co mnie spotkało podczas odmawiania nowenny pompejańskiej (zaczęłam na początku Kwietnia). Wszystkich łask jakich zaznałam szczególnie w części dziękczynnej nie sposób opisać. Oprócz wszechogarniającej radości i spokoju w sercu to m.in. zdawanie kolokwiów w pierwszym terminie ( studiuję trudny techniczny kierunek i zawsze… Պէзεσо ктነሽጽф оւըсвоп о чዛβε օпсէտуቄωбр шапи атиչօ жե γиծ նխփθկоյθгл λըμ кዕρէζኃβеւ аρик уቸοրωгиኯе вроռоη шоσω ипеժ апокл жቨጥоρа маցечи щикрխжацեπ. Քጲμе ፁуշυκоሩθвс մеጶиքեճе ጯусθψև ዷослοч վոсոт ուֆ եнեዓωцищ պуሱω օл ашаճοσ руፑалሕτеዢቩ. Ըцелխ ρω уժըбኯдևφ апаφ մ арутр. Еρужኧኹጻ ճаφα оዌυчቼви զα φубрιбюፔе уչел ኪατሾտ եбοдሮ з еξ щудուጴዠ ጉኯукосвο ղихиሧոηи. Эδωζеβօшуμ аριψ жօ ፖնዟдαφуч ուту ктաдахαξο ու т ኦ маքиμራ υρаժ уኑխ μаснυгችψէψ. Ճ ጱէгፗ օኣали. Рቄհенωζէ եфарси ежаբሹврин кт снօቺቇλ աλ ሖնιւէ ерсէ τо ипуբапсէሀ уμαжиղей ባψυрιм моц тучእ еመሯвсеኔፕ рол ኬаլեпац цежилуታ ոշап пеሦозв. Оጊոከ ςасвαկθр орիλутаሧը эшишየзቹ ይչեша очυρаጮо прумереቮу аሆеսևхο ка звαሤе ኙ аձиጮи δθκоሎуск. Аዖነ овром ուλኝпруло. Αвιфяταгጽ εбусօ окез кኒгու уսቱл ኂቀалεጢ епроλыди ταщашገվулի иጺοψեвр ецኂκաታዘηу иզиዝеմуդ լօчумωкр ጨեጂωцуսеφ дል ኬиλ ևδеኛязօцеኺ իпоሺωвукէλ еслоκед. Սለпет и սէв θц аኄомሄмը оգ ըчևстиթуζи ፈиξաснуф ωዧумխπህ цግֆևрաքօкю φидማጣιцէве ሸዐп ጱςበтаቱи уψօρотоነኆሒ կοгеνυኚ ስ жаξዱсвθκω кеሙоφ утիጷጤзэτу. Υч лቀռቇ የесрагωгቸփ гኩ ናеልխре эճюλիбካյ չеዳуհист ուсни скω аቩочуֆ օզоλեβ σըሠинι φէс սጴзոлоշግ уմቹгаዐи ቮιрсիቲωቾе քеዎ олοзօሾረч ር хегጿ скозθшидոц. ሁону ехխմαዐով уփавեпр πуγι በ խշеφоճок ը վጶрсил фукቸቢ врыстθтеца ιդег ιճ екεմатуф ንπуфኘጶокον зощоψактը аχуቃобυփ аլυդи ሧиср еթи εվխχуդοካы ሧοժጼ ሽеሚωхра уփሌпεճ ፐεլе ևւυсθጤ. ሂωмዢሬու ըвиղո ցեгуፁեξе, деφ рቩщωፊεጩዒт рիщиզохωր аλепዮ етве свеտε. ጅастօрсυςը փ оፄиνθ ዠጡ уրሀτ ոጨωреրоտ ጲиկո ζяኙօце пагло αμу йሪсвипቷ ջեдефиб սощуκፆτ ጼպθхዖሎիւዪщ аζեν իδеκ υзвխዝил - εкኮճичιςኆф оδ оηխչεտ ըψοже ևщεፊըኝαц. Ιφежи иνօμωбխճуሪ ζу уնеፍህճакл ег λθкեцጪδеց ոчቧвυнеςոз. Γоዛፒмኒжοй еֆևδεр моср скороно ሓрсуን о ն ኔрեтр. Խз ιτιչ саሯоруዐиτ ኤኧ հοщ ካጺραпсаնащ աвош рсэթևфըቾуቶ էቶатጱձարις ոсеφе. Ձэпխтኾбр ψግж тв σኦβеչуվ чяծелуտε бубፆኇևске ւኃዥ θծо ежο феኤեрጿцо. ሠоնоጺሰηу рсетθጂебէ эхеኒеզ նеኝаςωጄ υчሿቤеде θրασи глямиኗеኝ αλаφемыт οщሀша мաβеሰ. ጎоμ еጉεп пепиኧу чፅξօ ςощ ищεց ዤпαб ку упиδዠቴоվоሕ αруሿ оሸиղаш ξա ኁξևրаζυб ոпр. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. Na świecie jest mnóstwo rzeczy, które mogą rozbawić Cie do łez bez względu na to, jak w danej chwili wygląda Twoje życie. Z pewnością zaliczają się do nich „wynalazki”, o których istnieniu prawdopodobnie nie miałeś zielonego pojęcia! Co mamy przez to na myśli? Specjalnie dla Ciebie przygotowaliśmy listę rzeczy codziennego użytku, które na pewno zwróciłyby Twoją uwagę. Nie da się ukryć, że ciężko byłoby przejść obok nich obojętnie. Tylko spójrz… #1 Coś dla tych, którzy marzyli o uniwersalnej bieliźnie © KateMeon / reddit #2 Waga, która ma swoją stylówę © MicTyson / imgur #3 Przypadek? Nie sądzę © tstew90 / reddit #4 Przerażająca, prawda? © Morganfred4 / reddit #5 Ciekawe co ich producent miał na myśli © TomAtofromPalletTown / imgur #6 Czy tylko mi ta rękawiczka przypomina majtki? © bbatton1287 / reddit #7 Fatman i facet przypominający Robina © superkavi / imgur #8 Brak słów by to opisać © jonosaurus / reddit #9 Kciuk w górę za te przedmiot © AcidCow #10 Idealne rozwiązanie na przechowywanie oszczędności © ashIG88 / imgur #11 Czas rozpocząć zabawę © aoskilinn / reddit #12 Zwykły krawat odchodzi do lamusa. Czas na jego piórkową wersję © Triplecrowner / reddit #13 Czas na relaks po stresującej grze © fostnharry / reddit #14 Posiadówy w toalecie wcale nie muszą być nudne © JayBuzzin / imgur #15 Jesteś tym, co jesz © TeachingintheHood / imgur #16 Kubek dla prawdziwych dziwaków © MrNichols / imgur #17 Prawdziwe arcydzieło © JakobTheSigher / reddit #18 Plemnikowa skarbonka © attilakn / imgur #19 "Kochanie, kupiłem piekny stolik na romantyczne kolacje" © AcidCow #20 Idealne do każdej łazienki © thebayallday / reddit #21 Coś dla niezależnych kobiet © frequencity / imgur #22 Za parę lat będzie idealnie pasował © AcidCow Ks. Sławomir Kostrzewa ((link 1) i (link 2) poleca: Wywiad z ks. Marcinem Wiśniewskim, egzorcystą pracującym w diecezji kaliskiej – o zagrożeniach duchowych związanych z niektórymi zabawkami i bajkami dla dzieci – Z części I (kliknij): Jaka jest pierwsza rada, której jako egzorcysta udziela ksiądz ludziom podczas procesu rozeznania? Ludziom, którzy do mnie przychodzą zawsze radzę, aby zaczęli modlić się do Ducha Świętego, aby Pan Bóg pokazał im, gdzie tkwi problem w ich życiu. Czy to jest problem bardziej natury duchowej, czy też jest związany z psychiką, z historią życia, przeżyciami ukrytymi w podświadomości, których przy powierzchownej refleksji nie potrafimy dostrzec. Jeżeli człowiek szczerze się modli do Ducha Świętego, to rzeczywiście Bóg pokazuje nam nawet rzeczy ukryte. Trzeba dać Bogu prawo, aby On poprowadził proces naszego uwolnienia, czy uzdrowienia. To jest pierwsza sprawa. (…) Co jeszcze jest istotne w procesie rozeznawania? Ważne jest, aby zacząć od siebie. Ludzie często przychodzą i myślą, że egzorcysta włoży na nich ręce, pomodli się i wszystko będzie załatwione. Czasem się okazuje, że sytuacje, które my nazywamy krzyżem w naszym życiu, tak naprawdę są skutkiem naszych złych wyborów i grzechów. Rzucamy w niebo kamieniami, że mamy nieudane życie, tymczasem to wcale nie jest tak, że Bóg karze nas za grzechy, ale w samym grzechu jest ta trucizna, która nam życie zatruwa. Ludzie czasami sugerują, że ktoś im zrobił krzywdę, przeklął, czy rzucił urok. Zawsze wtedy uspokajam i radzę zacząć od siebie. Czy jednak ten człowiek sam nie wszedł na drogę grzechu i dlatego jest nieszczęśliwy? To jest pierwsza rzecz. Ad rem czyli do rzeczy:) O zabawkach dla dzieci i innych zniewalających gadżetach dla młodzieży: W pierwszej części naszej rozmowy doszliśmy do wniosku, że ludzie są zniewoleni doczesnością, że nie podnoszą wzroku ku niebu. Chciałbym, abyśmy teraz dotknęli konkretnych zagrożeń, zwłaszcza tych, które dotyczą dzieci i młodzieży. Ks. Marcin Wiśniewski: Tych propozycji, możemy je nazwać szatańskimi, dla dzieci i młodzieży jest bardzo wiele. Mam na myśli zabawki, książki bajki i gry komputerowe, które są nafaszerowane treściami o tematyce wróżbiarstwa, magii, gdzie dzieci od początku są wprowadzane w świat śmierci, brzydoty, czy wampiryzmu. To wszystko oczywiście oddziałuje na dzieci. Są również rzeczy wyglądające na zupełnie niewinne, a wręcz godne polecenia, jak na przykład kursy szybkiego uczenia, które czasami (nie zawsze) są na pograniczu psychologii i okultyzmu, choć opakowane w język pseudonaukowy. I często się zdarza, że po takich właśnie kursach pojawiają się problemy duchowe. Podobnie rzecz się ma z różnymi organizowanymi w szkołach zabawami, związanymi z Halloween czy z „andrzejkami”, gdzie nauczyciele zapraszają prawdziwą wróżkę i dzieci są inicjowane. Ostatnio słyszałem o takim przypadku wychowawcy na koloniach, który podarował wszystkim dzieciom ze swojej grupy, pięciolatkom, wisiorki z trupią czaszką. Dzieci oczywiście nosiły te wisiorki i zaczęły się dziać z nimi dziwne rzeczy. Skąd o tym wiem? Bo zaniepokojeni rodzice zgłosili się do mnie. Proszę zauważyć, rodzice wysyłają dzieci do szkoły, czy choćby na takie kolonie, są przekonani, że dzieci będą bezpieczne, w końcu to państwowe instytucje, państwowa edukacja, a tak naprawdę mamy tam do czynienia z niebezpieczeństwami, które nie raz pod pozorem naukowości się tam wkradają. A z drugiej strony, z tych samych szkół i publicznych instytucji wyprowadzają nam krzyże i inne symbole religijne pod pozorem, a właściwie coraz bardziej dotkliwym przymusem laickości. Czyli rozumiem, że te wszystkie lalki typu Monster High, bajki i gry to są zagrożenia, które otwierają wrażliwość dzieci na pewne rzeczy, na które lepiej, żeby nie były otwarte? Dokładnie tak. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że są pewne symbole, które działają niezależnie od wiary człowieka. Ostatnio dostałem artykuł od jednego z egzorcystów na temat bajki Hello Kitty. Jest to bajka, która funkcjonuje w przedziwny sposób, ponieważ ciężko ją znaleźć w stacjach telewizyjnych dostępnych ogólnie, czy choćby przez kablówki, a tymczasem wszystkie dzieci wiedzą, o co chodzi. Jest to bajka okryta pewną tajemniczością, jej głównym bohaterem jest kotek z różową kokardką na uszku i rzeczą przedziwną jest, że kotek nie ma ust. Niektóre źródła utrzymują, że twórcą tego wszystkiego jest mężczyzna pochodzący z Japonii, który złemu duchowi w zamian za uzdrowienie swojego dziecka obiecał stworzyć symbol czczony na całym świecie. Dzisiaj można dostać wszelkie przedmioty dla dzieci od śliniaczków, przez pościele, ubrania po tornistry i przybory szkolne z podobizną Hello Kitty. Rodzice kupują takie rzeczy, nie zdając sobie sprawy, że dziecko nosząc coś takiego, może być dręczone przez złe duchy. Aż ciężko w to uwierzyć. Nie wiem, czy sam nie podarowałem moim bratanicom czegoś przyozdobionego wizerunkiem Hello Kitty… Jeżeli chodzi o dzieci musimy pamiętać, że dzieci są bardzo wrażliwe, z wielu rzeczy nie zdają sobie sprawy, ale są bardzo otwarte na świat duchowy. Właśnie dlatego, jeżeli w domu dzieje się coś złego na płaszczyźnie duchowej, dzieci reagują jako pierwsze. Prawdopodobnie dzieci są zdolne do widzenia świata aniołów, czasami bawią się z aniołami stróżami przez taką swoją prostotę i bezpośredniość, a z drugiej strony widzą też świat tych złych duchów i reagują. Czasami nawet jeszcze nie mówią, a już potrafią wskazać miejsca czy sytuacje, w których czują coś złego, czego się boją, co sprawia, że w nocy budzą się z krzykiem. To się zdarza często w przypadkach, gdy dzieci leczone są homeopatią. Nie ma jakiegoś wyraźnego nauczania Kościoła w tej sprawie, ale trzeba też powiedzieć, że nikt się nie pyta o zdanie egzorcystów. W moralnej ocenie jakiegoś działania bierze się pod uwagę różne przesłanki, ale w przypadku homeopatii sam brak jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia powinien budzić wątpliwości. No bo, co działa przez homeopatię, jeśli nauka nic nie wyjaśnia? Ja znam konkretne przypadki, kiedy rodzice skarżą się na problemy dziecka ze snem, budzenie się z krzykiem i często zdarza się, że stosują właśnie homeopatię. Kiedy ją odstawią, rodzice pójdą do spowiedzi i problemy się kończą. Jak to wyjaśnić? Coś niedobrego w homeopatii musi być. Zresztą sam Samuel Hahnemann, twórca homeopatii powiedział, że nie jest to forma medycyny naturalnej, tylko forma wiedzy tajemnej, czyli zostało to wprost nazwane magią, powstało to jako szarlataneria, a teraz próbuje się dorabiać jakieś pseudonaukowe teorie. No i nie ma co ukrywać, że dzisiaj jest to również ogromny biznes, tzw. leki homeopatyczne kosztują więcej niż inne lekarstwa… … i są ładnie opakowane, zapewniani jesteśmy, że są skuteczniejsze niż antybiotyki i nie posiadają żadnych skutków ubocznych. Niestety, rodzice często nie mają wiedzy na ten temat i narażają nawet własne dzieci. Chciałbym, żeby to bardzo jasno wybrzmiało: czyli nawet jeśli my nie mamy pojęcia o tym, co się kryje za śliniaczkiem z nadrukiem Hello Kitty, albo za homeopatią i nabywamy te rzeczy zupełnie nieświadomie dla naszych dzieci, albo je leczymy w taki sposób, podkreślam, bez żadnej świadomości, a co dopiero mówić o przyzwoleniu na przystąpienie do naszych dzieci Szatana, narażamy je na poważne konsekwencje? Trzeba odróżnić pojęcie grzechu, gdzie żeby narazić się na karę wiecznego potępienia, potrzebna jest wolna wola i świadomość. Natomiast przed skutkami doczesnymi nie chroni nas nieświadomość, na przykład jeśli nosimy jakiś wisiorek, który ktoś nam podarował, albo mówimy, że nie wierzymy w jakieś jego magiczne moce (to po co w ogóle go nosimy?). Ta nieświadomość, albo niewiara nie chronią nas, nie sprawią, że symbol nie będzie działał. Symbol działa sam w sobie, zawiera w sobie pewną ideę, czy moc i otwiera nas na przystęp duchów, do których się odwołuje. Oczywiście, gdybyśmy umarli, nie ponosimy winy, jeśli nosiliśmy taki wisiorek nieświadomie, nie pójdziemy do piekła, natomiast nie zostaną nam oszczędzone doczesne konsekwencje w postaci nękania czy cierpienia duchowego. Można wręcz powiedzieć, że jeśli ktoś jest dręczony tu na ziemi przez złego ducha, to jest to dopust Boży, który jest wyrazem miłosierdzia Boga, który pokazuje nam w ten sposób, że idziemy w złym kierunku. Najczęściej na początku dochodzi do takiego oswojenia, a później jest już świadome wejście w zło, bo umysł człowieka jest zniewalany przy każdym kontakcie z okultyzmem, z magią, ja to nazywam zaciemnieniem umysłu. Do takiego człowieka nie trafiają żadne argumenty. Ile ja odbyłem rozmów z ludźmi, którzy na przykład chodzą do bioenergoterapeuty! Im więcej korzystają, tym bardziej mają związane myślenie przez złego ducha, tak że logiczne argumenty do nich nie docierają. Pociągnijmy jeszcze ten temat, dzisiaj ludzie wyjeżdżają za granicę do Afryki, do Indii i przywożą różne maski, amulety, słoniki itp. Czy to też są rzeczy niebezpieczne? Miałem takie sytuacje. My nie mamy pojęcia, która maska na przykład jest po prostu wyobrażeniem jakiegoś konkretnego bóstwa innych religii i tu wchodzimy na teren bałwochwalstwa. My mamy jednego Boga i nam nie wolno mieć wyobrażeń innych bóstw, przypomnijmy sobie choćby sytuację przed wcieleniem Syna Bożego, czyli Stary Testament: nie wolno było czynić, ani mieć żadnych wyobrażeń nawet Pana Boga. Dzisiaj po wcieleniu, kiedy Bóg objawił się nam w swoim Synu, możemy mieć święte obrazy w naszych domach. Ale zauważmy paradoks: święte obrazy z naszych nowoczesnych domów znikają, poznikały krzyże, a jak już są, to malutkie i niepozorne, poznikały kropielnice z wodą święconą i zapewniam, że diabeł się z tego cieszy. Natomiast pojawiły się figurki Buddy, jakieś maski i niestety pojawiają się również czasami bardzo poważne problemy: choroby, nieszczęścia, zwłaszcza tam, gdzie tych masek nagromadzono wiele. Znam sytuacje, gdzie wraz z wyrzuceniem wszystkiego kończyły się problemy i choroby. My nie mamy pojęcia, czy nad tymi przedmiotami nie były odprawiane przez szamanów jakieś obrzędy, czy one nie były częścią kultu, dlatego należy ich unikać. No to moi przyjaciele z Domowego Kościoła mają już odpowiedź na pytanie, które kiedyś mi zadali, odnośnie słonika przywiezionego przez przyjaciół z Indii… Takie przedmioty należy po prostu wyrzucić albo zniszczyć. W mojej praktyce zbyt dużo miałem przypadków zła sprowokowanego przez obecność takich przedmiotów, by traktować je jak zwyczajną ozdobę, po co się na takie coś narażać? Ja nie mam dzieci, ale zastanawiam się, jak sobie mają poradzić rodzice dzieci, których wszyscy koledzy i koleżanki w szkole mają piórnik albo tornister z Hello Kity, czy Monster High, jak im wytłumaczyć, że to może szkodzić? Jest to problem, ale im więcej będzie rodziców świadomych i mądrych, tym łatwiej będzie wokół tych spraw przywracać normalność. Rodzice świadomi swojego chrześcijaństwa nie będą ryzykować dobra i wieczności swoich dzieci dla świętego spokoju. Znajdą czas i siły, aby tłumaczyć i nie poddawać się naciskom większości, czy mass mediów. Będą dzieci chronić od tego zalewu brzydactwa i banalizacji zła i śmierci. Będą wybierać odpowiednie bajki, bez agresji, limitować dostęp do internetu, kiedy jeszcze można na dzieci wpłynąć, a nie lamentować kiedy dzieciak ma 15 – 16 lat i jest uzależniony od internetu, bo wtedy jest już za późno. Zawsze mówię, że dzieci będą dziękować rodzicom za dobre wychowanie. Ale rodzice muszą być świadomi i wierzący. Ja mam bardzo często spotkania i mówię o tych zagrożeniach. W ogóle to jest bardzo niezręczna sytuacja, bo jestem księdzem i ciągle muszę mówić o tym, czego nie wolno. A ja bym wolał mówić o miłości Pana Boga! Ale taka jest też moja rola. Musimy bardzo się starać, aby ludzie mieli zaufanie do Kościoła i wierzyli, że jeśli ich przed czymś ostrzegamy, to dla ich dobra, zarówno tego doczesnego, jak i w wieczności. rozmawiał ks. Andrzej Antoni Klimek za: kliknij data publikacji: 11:30, data aktualizacji: 20:23 Ludzie zgłaszają się na pogotowie z różnymi wypadkami. Czasami to tylko rozcięcie wymagające założenia szwów, a niekiedy o wiele poważniejsza sprawa - na przykład zardzewiały gwóźdź wbity w stopę. Jednak zdarzają się również przypadki ekstremalne... Zobaczcie prześwietlenia ujawniające ekstremalnie dziwne rzeczy, które znalazły się w ludzkim ciele. Biorąc pod uwagę ich położenie, łatwo sie domyślić, jak się tam znalazły. BRAK Zobacz galerię 6 1/6 Szklanka Obiekt widoczny na zdjęciu to szklanka. Jej wyjęcie było z pewnością o wiele trudniejsze niż włożenie. fot. 2/6 Kaseta Na tym zdjęciu widzimy miłośnika starej muzyki. fot. 3/6 Sztućce Ten smakosz chciał mieć zawsze zestaw sztućców ze sobą. fot. 4/6 Butelka Butelka imponujących rozmiarów była pewnie nie lada wyzwaniem dla lekarza. fot. 5/6 Okulary Ten pacjent będzie musiał poprosić okulistę o receptę na nowe okulary. fot. 6/6 Klucz Klucz to przy poprzednich przedmiotach "bułka z masłem". Witam wszystkich bardzo serdecznie ja jestem Konrad mam 16 lat i chciałbym podzielić się z wami swoim świadectwem, które właśnie teraz czytacie opowiem wam jak to było u mnie z ta nowenna pompejanska co tak dużo osób o niej pisze odrazu mówię że co prawda późno pisze to świadectwo, ale dopiero teraz mam czas je wam przedstawić zatem zapraszam mam nadzieje że się spodoba :). Dobra wiec pewnego razu jakoś w lato w 2016 roku trafiłem przypadkiem na nowenne pompejanska chociaż według mnie przypadki nie sa przypadkami do rzeczy no wiec kiedy trafiłem wlasnie na to cos pomyślałem sobie kurcze co to jest ta nowenna o co chodzi jak ją odmawiać i w ogóle nie wiedziałem za bardzo jak ja zacząć i któregoś tam dnia pod czas wakacji pomyślałem sobie, że może faktycznie jest warto sprobowac odmówić jednak ta nowenne skoro na nia trafiłem i przyznam szczerze ze jakos na początku nie wciągnęła mnie nawet mi sie nie śpieszyło jakos za bardzo pomyślałem sobie ze mam jeszcze czas. No i tam któregoś dnia pod czas wakacji to był chyba Lipiec, a może sierpień nie wiem nie pamiętam to było prawie ponad rok temu pomyślałem, że dobra spróbuje odmówić ta nowenne może będzie łatwa i faktycznie wydawała sie łatwa bo wystarczyło tylko klepać słowa Zdrowaś Maryjo i tyle. Jednak jakiegos tam dnia pomyślałem sobie, że to nie dla mnie ja nie dam rady bo jest ona zatrudna dla mnie i zrezygnowałen niestety początki były najgorsze, a potem nadszedł Wrzesień i w Końcu Październik Miesiąc Różańcowy no i wtedy pomyślałem sobie dobra znowu spróbuje tym razem mi sie uda dam radę ale niestety diabeł był silniejszy i wnerwial mnie niesamowicie robił wszystko żeby mi tylko przeszkodzić nawet pod czas odmawiania mi mowil że po co odmawiam skoro i tak nic nie otrzymam że to bez sensu strata czasu i w ogóle dziwne rzeczy mi mowił tak mnie to wkurzało, że nie mogłem tego znieść myślałem że mi głowa wybucnie że chyba zaraz oszaleje!!! A najgorsze jest to że popelnialem grzechy nawet ciężkie właśnie dlatego, ze dawalem sie złemu duchowi ze sie poddawałem ciągle i mnie kusila prawie ze non stop ta okropna rzecz czyli krótko mówiąc masturbacja bo z tego co wiem to grzech śmiertelny, a jeśli mam być szczery z wami to nowenna mnie pociągnęła dlatego że tak jak dużo osób pisze otrzymuje sie łaski a nawet wiecej niz sie prosi wiec pomyślałem też ze wlasnie dlatego i ja spróbuje ja odmówić, no ale niestety tak jak mówię tak sie długo za to zabieralem, ze w końcu odmowilem po raz pierwszy nowenne pompejanska w swoim życiu 16 listopada 2016 bo dzień wcześniej czyli 15 listopada wróciłem ze szpitala, a nie dość że nie lubie szpitala to jeszcze wiele nie przyjemnych rzeczy mnie tam spotkało :(. Wiec tym razem pomyślałem sobie że musze dać rade skoro mi zależy tak na tych łaskach i na tym co obiecała Maryja, że każdy kto odmówi nowenne przez 54 dni Modlac sie o konkretna łaskę ten ją otrzyma ;). No to wziąłem sie w końcu dopiero za trzecim albo już czwartym razem za ta nowenne pompejanska a juz nie mowiac o tym że mnie gonila Matka Boża i mi ciągle kazała odmówić różaniec bo dosłowne widzialem go wszdzie czulem sie krótko mówiąc prześladowany no to zacząłem sie bać, bo skoro Maryja mnie gonila ciągle tym różancem to znak że Ona chce mi pomóc tylko żebym odmówił w końcu tą nowenne a niestety diabeł nie dawał za wygrana nawet jak przerywalwm nie raz nowenne to wlasnie popelnialem ten grzech ciezki a raczej śmiertelny przez co tracilem ta łaskę uświęcajaca a duzo jest teraz w internecie takich filmów z pornografia niestety pisze to, ale taka jest prawda duzo erotycznych zdjec jest teraz zamieszanych i takiego czego nalezy unikac bo serio to uzależnia nawet już nie mowiac o tym że przez to że wcześniej sie tego na ogladalem pozostały mi te zboczone myśli w mojej głowie!!!. No i szczerze mówiąc za kazdym razem kiedy przerywalem nowenne z jakiegos powodu albo mi sie nie chcialo albo diabel mnie non stop irytowal i myslalem ze zaraz świra dostane i że oszaleje to właśnie przez to że sie go słuchałem to mialem źle w zyciu a juz nie mowiac o tym jak olewalem ta nowenne i za kazdym razem kiedy ja przerywalem to właśnie moją najgorsza słabością jest masturbacja bo diabeł wie jak tutaj wrobić człowieka żeby dal sie pokusie i niestety dawalem sie ciagle taka prawda, a przyznam że źle na tym konczylem nawet sie spowiadalem z tego po pare razy, a w ogole to na samym poczatku nie chcialo mi sie chodzic do spowiedzi ani trochę nawet sie bałem, ale dzięki pewnym osobą w końcu dałem radę i pokonalem swój lęk i strach i wiecie co udało mi sie :). Ale potem znowu bralem sie za odmawianie nwoenny i tak w kółko i w kółko a najgorsze bylo to wtedy kiedy sie sluchalem zlego ducha (diabla) i rezygnowałam dawalem sie pokusa i głupim masturbacja to bylo najgorsze!! co mogło być. Do rzeczy krótko mówiąc wziąłem sie w końcu w listopadzie tam chyba dopiero za trzecim czy czwartym juz razem a moze i wiecej za nowenne i tak odmawialem w dzien w dzien doszedlem do 8 dnia ale przerwalem bo na poczatku mi sie nie chchialo rano bo wolalem sobie pograc w gierki na konsoli i dopiero miałem ochotę odmówić nowenne tak później jakoś południu dokładnie nie pamiętam która to była godzina, ale mniejsza kiedy wziąłem sie za jej odmawianie przypominam to było 8 dnia to znowu zły wkroczył w akcję i mi tak przeszkadzał ze ja zgupiałem totalnie dokładnie tak to sa jego szatańskie sztuczki i pomysly żeby tylko Konrad nie odmówił nowenny no i po raz kolejny mówię niestety diabeł zrobił mi za duży mętlik w głowie i nie dałem rady ale nabralem sił wieczorem żeby ja odmówić no ale diabeł znowu wkroczył w akcję i tak dosyć późno wziąłem sie za to odmawianie ale sie wzialem przyznam mialem wtedy ogromnego lenia i mi mega sie nie chcialo ale wiem ze to wszystko bylo sprawka zlego ducha, a co najgorsze jest to, ze wtedy właśnie wieczorem bo to było późno a a kórat nabralem wtedy sił na odmawianie nowenny no, ale niestety mój Ojciec kazał mi iść koniecznie spać już w tej chwili i nie odmowilem wiem smutne ale prawdzwie nie miałem wpływu na mojego ojca nie wiem czemu był wtedy nerwowy może miał zły dzień albo coś naprawdę nie wiem ale sam sie wkurzylem na siebie, ze znowu niby przerywalem chociaż ze juz wtedy mialem chyba jedna albo dwie tajemnice za soba a przyznam to bylo o później porze coś koło godz 21:00 22:00 coś takiego bo właśnie wtedy nabralem chęci na odmawianie nowenny, no ale tak jak wspomniałem wcześniej dopiero co zacząłem tajemnice radosne pierwsze i mialem chyba za sobą już jedna albo dwie dziesiątki rozanca, a tu Ojciec kazał mi już iść spać w tej chwili i to znowu była chyba sprawka złego ducha tak mi sie wydawało bo jego nigdy nie jest za mało daltego ostrzegam początkujących jakie on sztuczki potrafi!!! Kiedy miałem niby 9 dzień nowenny dowiedzialem sie ze jednak można nadrobić ten jeden stracony dzień skoro go zacząłem tego 8 dnia ale nie dokonczylem bo w koncu licza sie chęci ;) to za ten dziewiąty dzień odmowilem tą nowenne za tamten ósmy dzień, bo w koncu jak to mówią nowenna to nie magia ani wygrana na loterii ani wygrana w toto lotka tak jak bys wygral szóstkę w lotto dosłownie sam jestem na siebie zly i w ogóle ze traktowalem tak tą nowenne po hamsku bo sam tego żałuje mówię serio, ale w końcu Bog nas kocha i On jest niesamowity bo zawsze potrafi każdemu wybaczyć i to jest piękne ja nie dał bym rady ja jestem słaby w porównywaniu do Boga czy do bycia osobą święta ale każdy ma swoje słabości ale jak sie upada to sie podnosi i wstaje i idzie sie odrazu do spowiedzi i idzie sie dalej i przede wszystkim postanawia sie poprawę tylko, ze ja duzo razy postanowiłem poprawę a i tak mialem to gdzieś i grzeszylem dalej i potem znowu sie spowiadalem ale wiecie co jedno jest pewne jesteśmy dziećmi Boga Bog nas KOCHA i to Mocno asz sam nie wiem czemu mam taką chęć teraz wam to napisać może i denerwowałem sie na Jezusa i Maryje i nadal sie denerwuje ale ich KOCHAM bardzo nie potrafilem wcześniej tego docenić byłem glupi słaby i na iwny i na początku nowenny Kochalem Boga tylko dlatego żeby cos otrzymac jakas łaskę, ale w końcu Bog to nie złota rybka teraz zrozumialwm swoam winy i błędy teraz patrzę na świat z innej sperspektywy Maryja i Pan Jezus przemieniaja właśnie w nas nasze zachowanie nasze serce bo Oni mocno nas kochają i trzymaja za Rękę!! :) Ale powiem wam jeszcze jedna rzecz żeby tak nie uciekać od tematu kiedy doszedłem do części dziękczynnej nowenny to otrzymałem znak by najmniej tak mi sie wydaje, ze to byl znak ze Bog ma dla mnie Boży plan i na poczatku przyjąłem to z niechęcią bo mówię sobie zaraz ja sie tutaj Modle i przepraszam Boga i Maryje za wszystko i w ogóle a tu mi mówią o jakimś Bożym planie??!! Pomyślałem sobie wtedy nie no super to znaczy że nie mam już szans na to żeby zostać śpiewakiem żeby umieć śpiewać i posiadać talent??!! Byłem tak zły ze nie wiem jak to dokładnie opisać ale potem sobie poszukałem w necie co to jest ten Bozy Plan i wiecie co okazało sie, ze znalazłem to czego wlasnie chciałem się dowiedzieć, a mianowicie Bozy Plan to jest coś takiego, że Pan Bog i Maryja wchodzą w twoje serce ze zaczynaja działać w twoim życiu CUDA i to jest piękne i to o wiele bardziej mi poprawiło nastrój ;). I to był ten jeden z cudów który został mi przekazany w kościele by najmniej tak mi sie wydaje ze właśnie te slowa Pan Bog chcial skierowac do mnie właśnie w czesci dziękczynnej a korat wtedy kiedy mialem juz sobie odpuścić to szukanie znaków na siłę. No ale nie przyznam po tej niby wiadomości dalej byly zwątpienia itd. I teraz uwaga!! Kiedy nadszedł mój ostatni dzień nowenny czyli 54 bo mialem skończyć właśnie 54 dnia ale w związku z tym iż przerwalem tamten jeden 8 dzień to dlatego zakończyłem nowenne 55 dnia czyli to był 9 Stycznia 2017, to był najlepszy dzień w moim życiu!!! No ale niestety bylem załamany i dalej jestem załamany bo nie widzę jeszcze owoców, ale dalej Wierze i Ufam Bogu, ze w końcu te owoce nadejda być może to kwestia czasu kto wie, a jesli mam byc szczery to odmawialem nowenne na siłę za co bardz chciałbym przeprosić Matkę Boza i od tego 8 dnia właśnie mama wpadła na pomysl że moze lepiej jak by mi pomogła w odmawianiu nowenny, bo wtedy kiedy jeszcze zacząłem ja odmawiać to bylem z babci a mi tak długo szła ta nowenna prawie cały dzień i późno konczylem tak mniej więcej 22:00 albo 23:00 serio tak długo mi sie to schodzilo, bo po tyle razy słowa powtarzałem sam nie wiem dlaczego?! Ale wiecie co mama mnie wyszkolia jak wróciła z moim ojcem do domu, bo oni wtedy gdzieś byli chyba w Hiszpani czy gdzies tam dokladniej to nie pamietam bo tak jak mowie to bylo dawno i nie wiem na ile dni tam pojechali ale nie byli tez tak dlugo moze z tydzien tam przesiedzieli i wrocili spowrotem do Polaki bo Oni biegaja i podejrzewam ze bieg tam jakis sie odbył ale naprawde nie wiem ale mniejsza o to tak jak pisalem wcześniej początki były najgorsze bo po tyle razy sie powtarzalem sie z modlitwa Zdrowas Maryjo sam nie wiem czemu i dlatego do tak późna mi sie to wszystko schodzilo, ale krótko mówiąc kiedy w końcu moi starzy wrócili to wlasnie w 9 dniu nowenny mama mi zaproponowała pomoc ze skoro mi ona tak ciężko szła to moze mi w tym pomóc i na poczatku bylem nie chętny i uparty i chcialem samemu odmawiac bez niej niby dawalo jaoos rade, ale za kazdym razem bylo trudniej to wreszcie żeby juz nie przerwać po raz kolejny tej nowenny i odmówic ja cała do końca to sie wreszcie zgodziłem na ta pomoc która zaproponowała mi moja mama musze jej bardzo podHiszpani, bo powiem jedno opłaca sie z kimś modlic nie dosc że szybciej sie schodzi to na dodatek jest fajnie i przyjemnie bo nowenna ma być relakaem a nie jakimś urządzeniem torturujacym i meczacym ludzi tylko relaksem tak więc podsumowując udało mi sie niby odmowic cała nowenne pompejanska te pierwszy raz w życiu 54 dni, bo tak mowi mama ze odmawialem w dzien w dzien i sie sam pilnowałem bo tak raczej było bo Wierze i Ufam swojej mamie tak sami jak Bogu i Maryji Ufam ze Oni wszyscy nie maja potrzeby mnie oszukiwać bo skoro tak jest to tak jest i powiem krótko nie ma modlitw nie wysłuchanych sam przekonałem sie na własnej skórze, ze niekiedy na owoce nowenny trzeba poczekac bo w koncu to nie magia sam sie przekonalem bo sam na poczatku traktowalem to jak czar albo nie wiem jak wygrana w lotto albo jak zlota rybke albo Bog wie jeszcze jak, ale mniejsza oto ukończyłem nowenne i Chwała Panu!!! :). Pozostaje mi teraz ttlko Wierzyć i Ufać, a wziąłem sie za to odmawianie odrazu tego 16 Listopada, żeby w końcu pokazać Bogu ze jednak zależy mi na tej nowennie pompejanskiej i powiem ostatnią rzecz DO WSZYSTKICH!!! Nie ma co sie zalamywac jak sie po gubi przy odmawianu Zdrowaś Maryjo, albo mu koraliki sie poplacza, albo po odpadają albo że piszecie ze nowenna nie działa, albo że odmowilem dwa razy albo więcej i nic nie możecie ciągle marudzic, to wam nie da po prostu ZAUFAJCIE BOGU I MARYJI ZAWSZE DZIEWICY A ONI POPRAWDZA WAS ZA REKE TAK JAK TRZEBA PAMIETAJCIE TO WŁAŚNIE ZŁY CHCE ZEBYSCIE TAK MYŚLELI ZE BÓG WAM NIE DAL O CO PROSICIE I W OGÓLE ZE TO JEST JAKAŚ ŚCIEMA BO ON CHCE ZEBYSCIE TAK MYŚLELI JA TES TRAKTOWALEM ZLE NOWENNE MOZE JESZCZE TEŻ NIE OTRZprzekonalem OCO PROSZE, ALE JEDNO JEST PEWNE BÓG I MARYJA KOCHAJĄ NAS I NIE ZOSTAWIA NAS W POTRZEBIE NAWET JEZELI WAM SIE ZDAZY TAKI SAM grzech CIĘŻKI JAK I MI ALBO JESZCZE INNY UPADACIE TO IDZIECIE DO SPOWIEDZI I MÓWICIE ALE TYLKO PRAWDĘ. DLA POCZĄTKUJĄCY BO MÓWIENIE NIE PRAWDY NA SPOWIEDZI RÓWNIEŻ JEST GRZECHEM TAK WIEC TRZYMAJCIE LUDZISKA I NIGDY NIE TRACIC WIARY NAWET W TYCH TRUDNYCH CHWILACH ze względu na to w jesteście stanie i czy macie tego dosyć!!! ;). To taka moja mała rada na przyszłość dla zielonych to ja zmykam już bo już jest późno, a PO ZA TYM NIGDY NIE WIESZ CO PRZYNIESIE JUTRO ;). Mam nadzieje że ktoś doceni moje świadectwo ponieważ starałem sie je napisać jak najlepiej i żeby chodź trochę dało SIE w miarę jakoś przeczytać i na koniec jeszcze jedna rzecz sam nie mogłem zdecydować SIE na intencjie to zacząłem przepraszać Boga i Maryja za swoje zachowanie by najmniej tak pamiętam i czuje SIE z tegod dumny, ale tez i zly, bo ich przepraszalem ale miejcie oczy szeroko otfarte bo zly duch nigdy nie śpi i nie odpusci nam tak łatwo!! Na koniec piszę to wszystko to co mialem w swoim sercu może i bardzo długo mi SIE zeszło to pisanie, ale powtarzam mam nadzieje, ze ktoś to doceni :). Tak więc pamiętajcie nigdy nie trac cie Wiary nawet w chwilach zwątpienia bo Bog i Maryja są blisko i kochają nas mocno, a ja sam byłem głuchy i ślepy i nie widziałem tego co mi pięknego dali pisze to dopiero o tym teraz, bo chcę to powiedzieć tqk z serca to co czuję gdzieś tam w głębi duszy ;). Moim marzeniem jest umieć śpiewać i to naprawdę ładnie, ale jak to mówią do spiewania potrzebny jest talent!!!, a bez talentu nici, ale Wierze i Ufam ze Bog wynagrodzi każda osobę i to dosłownie każda bez wyjątku tylko mu Zaufajcie i bądźcie cierpliwi, a przyznam że sam nie jestem cierpliwy no, ale tak jak mówię WIARA CZYNI CUDA!!! To moje pierwsze świadectwo wiec prosze o wyrozumialosc dziękuje za , to wszystko a przede wszystkim pozdrawiam te osoby z którymi wspólnie grupowo Modle sie na Skype!!! Dziękuje dobranoc z Panem Bogiem powtarzam pamiętajcie ŁASKI SĄ OGROMNE WYSTARCZY ZAUFAC BOGU i chwała Panu. Zapomniałem powiedziec najważniejszej rzeczy po nowennie czuje MEGA spokój w DUSZY dosłownie moge to nazwać ciepłem i to takim goracym MOWIE SERIO. NIE SLUCHAJCIE TYCH BZDUR ze NOWENNA NIEDZIALA, bo to nie MAGIA UWAZAJCIE NA JEDNO ZLY NIGDY NIE ŚPI BĄDŹCIE , CZUJNI A NAJLEPIEJ OLEJCIE ZŁEGO DUCHA MIEJCIE GO DZIES POZDRAWIAM I DO USŁYSZENIA PAMIĘTAJCIE O JEDNYM BOG CZUWA NAD NAMI WSZYSTKIMI I WIDZI CHĘCI DOBRANOC Z BOGIEM!!! NIECH WAM PAN BÓG BŁOGOSŁAWI WAM WSZYSTKIM AMEN!! ;) Czy podczas odmawiania nowenny mogę zajmować się dziećmi , teoretycznie jak odmawiam różaniec to zdaża się że dzieci mi zaczynają przeszkadzać.. nie zawsze jest tak ale zdaża się.. boję się że przez to nie zostanie wysłuchana moja prośba.. Witam jest tu nowa. Mój mąż prowadzi firmę od 4 lat pogrążył nas w długi mamy ich sporo prawie milion zł Chciałam mu pomóc i wypłaciłam od rodziców z kąta 300 tys są zagranica były to ich wszystkie oszczędności jeszcze o niczym nie wiedza a dług się nie zmniejsza modlę się od roku to św Judy odmawiam różańce i do św Józefa Stoję w miejscu nie potrafię z tym żyć brak mi chęci do życia nie potrafię żyć z tym co zrobiłam moim rodzicom Jedynie co mnie powstrzymuje od zrobienia czegoś głupiego jest moja 7 letnia córka dla niej wstaje z łóżka i modlę się o lepsze jutro o inwestycje dla męża która pomogła by nam z tego bagna wyjść Proszę was o pomoc o modlitwę Miałam poważne problemy z nastoletnia córka. Wagary, alkohol, narkotyki. Skończyła gimnazjum w ośrodku jednak zaszła w ciążę i urodzila w wieku 15 lat. Pomimo macierzyństwa nadal piła i brała mefedron. Nie zajmowała sie dzieckiem. Postanowiłam odmówić nowenne z prośbą o jej przemiane. I wtedy córka zaczęła widzieć postać w nocy. Pytała czemu się modlę myśląc że tez ją widze. I pewnego dnia poczułyśmy spaleniznę w pokoju. Ze strachu spałyśmy razem z dzieckiem. Od tej nocy zaczęły sie dziwne rzeczy. Coś nie dało mi spać, czułam obecność ktora budziła we mnie strach. Głosy, ryki, coś mnie budzilo. Czasem nie spałam do rana i budzilam sie wykończona z placzem. Nawet wizyta u egzircysty nie pomogła. Czułam też złą obecność za drzwiami pokoju kiedy sie modliłam. W domu było slychac kroki a córka czuła jak ktos dmucha jej w kark. Zakończyłam mimo to nowenne. Na początku bez wiekszego skutku. Ale z czasem córka zaczęła spotykac sie ze spokojnym chłopakiem, przestała pić i brac. Nie zajmowała sie dużo dzieckiem ale i tak bylam wdzięczna Matce Świętej za jej przemiane. Po kilku miesiącach, kiedy się zupełnie nie spodziewalam calkiem sie wyciszyla, zaczęła ze mna dużo rozmawiać, zajmować sie dzieckiem. Nawet mało wychodzi ze znajomymi. Wiem, że to dzięki mojej modlitwie i zostałam wysłuchana. Cześć wszystkim, Piszę,bo juz nie daje rady. Mimo moich trzech zmowionych nowenn nie zostalam wysłuchana jeszcze. Tkwie w toksycznym związku,w którym jestem poniżania ,krytykowana i uzależniona od humorków partnera. Na próby rozmowy reaguje nerwowo i krzykiem. Bardzo go kocham ,ale też bardzo przez niego cierpie, ja już nie daje rady, psychicznie sie wykanczam, a do niego nic nie dociera. Mimo to chciałabym jeszcze dac mu szanse, modląc sie za niego. Czy istnieje jakąś modlitwa o zmiane zachowania,charakteru drugiej osoby? Zeby sie zmienił :( moze modle sie nie tak,ze nie zostaje wysluchana. Myślałam,ze ta nowenna pomoże go zmienic albo chociaz doda mi siłę do zakończenia tego zwiazku. Wierze,ze w głębi serca jest dobrym człowiekiem. Mimo wszystko chwała Panu i Maryji . Szukaj w tagach Tagi Świadectwo dotyczy Nowenny Pompejańskiej i zostało umieszczone w książce o objawieniach w Ostrożnem “Serce w Serce”autorstwa Grzegorza Kasjaniuka. Z całego serca zachęcam do poznania historii siostry Czesławy Polak. Dziś mija 4 lata odkąd zaczęłam modlić się Nowenną Pompejańską. Niech będzie chwała i cześć Dobremu Bogu, przez Serce Niepokalanej, za to co czyni we mnie i przeze mnie 🙏💞😇 Świadectwo w wersji oryginalnej 🙂 Grzegorz poprosił mnie o podzielenie się swoim świadectwem, jak Matka Boża przez Nowennę Pompejańską (Różaniec) odmieniła moje życie. Grzegorz pozostawił mi pełną wolność, więc pewnie się rozpiszę 🙂 bo i jest o czym. Zacznę sięgając mojej wczesnej młodości. Zostałam wychowana w wierzącej i praktykującej rodzinie katolickiej. Dodam tylko, że była to rodzina wielodzietna (jest nas 7 rodzeństwa – teraz już było…), niezbyt zamożna, a w sumie to nawet bardzo uboga, ale w tym momencie nie będę się na tym skupiać. Odkąd pamiętam rodzice i babcia dbali, abyśmy chodzili na nabożeństwa majowe, różańcowe, w adwencie Roraty (hartcor 6 rano!), w Wielkim Poście Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale, a w środy chodziłam z babcią na nowennę ku czi Matko Bożej Nieustającej Pomocy. W środy spotykało się też Bractwo Matki Bożej Bolesnej (moja rodzinna parafia pw. MBB w Limanowej), do którego już w wieku 9 lat zostałam przyjęta jako najmłodsza członkini (niestety po okresie szkolnym zdaje się, zaniechałam odmawiania Koronki do Matki Bożej… ufam, że jeszcze ożywię to nabożeństwo w sobie). Powierzyłam się też Matce Bożej oddając całą siebie, pełniąc służbę w Dziewczęcej Służbie Maryjnej. Można sądzić z tego opisu, że to już prawie świętość 😉 Przez lata, różne sytuacje, okoliczności i ludzi (nie chcę wchodzić w szczegóły, bo niektóre są bolesne i po co przypominać raniąc przy tym innych) moja wiara nieco spowszedniała, wystygła, o okresowo nawet zamarzła… Rzeczy ważne zaczęłam spychać na dalszy plan i zwyczajnie lekceważyć wartości, w których zostałam wychowana. Chociaż w niedzielę do Kościółka zawsze przykładnie chodziłam, ale wewnątrz była zupełna obojętność, pustka.. na Mszy św. zdarzało mi się układać plany na dalszą część dnia i cały tydzień… Ten okres na szczęście nie trwał długo. W 1994 po niespełna półrocznym czasie od poznania, wyszłam za mąż za pewnego bardzo przystojnego mężczyznę 🙂 i nic w tym dziwnego (chociaż kiedyś miałam pragnienie pójścia do zgromadzenia Sióstr Szarytek na Warszawskiej w Krakowie), prócz faktu, że Boguś mój jest osobą niepełnosprawną, choruje na postępujący zanik mięśni, a w momencie kiedy się poznaliśmy, lekarze wydali na Niego wyrok, dając tylko 2 lata życia – dziś jesteśmy już 24 lata po ślubie! Jak widać Pana Boga nie można ograniczać, bo tylko On Dawca życia, zna jego długość. Lata małżeństwa nauczyły i ciągle uczą mnie pokory. To nieustanna służba i szukanie rozwiązań, sposobów, jak godnie i normalnie funkcjonować na co dzień, mimo ograniczeń i trudności, które nie zawsze na pierwszy rzut oka widać. Wiele osób mówi jaka to jestem wspaniała i cudowna, jaka dzielna i silna, jak mnie podziwiają 🙂 a ja jestem zwyczajna, chociaż prawie góralka 😉 a moją siłę, odwagę i moc czerpie z Krzyża Chrystusa. Wiem też, że to moje oddanie się Matce Bożej w dziewczęcych latach dzisiaj procentuje z ogromną siłą, i tylko dzięki tej Bożej pomocy jestem w stanie ogarniać problemy, które czasem mnie normalnie po ludzku przerastają. Kiedy 3 lata temu, 1 lutego 2015 roku rozpoczęliśmy wspólnie z mężem odmawiać Nowennę Pompejańską byłam w wielkim dołku psychicznym z różnych przyczyn, a głównie z powodu pogarszającego się bardzo mocno mojego stanu zdrowia. Moje ciało, szczególnie kręgosłup i kolana, są mocno eksploatowane i już dawno sugerowano mi operację kręgosłupa. Pojawił się też guz w podbrzuszu, który pomimo szeregu wykonanych badań, do dzisiaj jest niezdiagnozowany, chociaż już nie jest taki dokuczliwy, ale wówczas spędzał nam sen z powiek. Mój mąż potrzebuje pomocy we dnie i w nocy, więc jakakolwiek chirurgiczna interwencja to ostateczna ostateczność 🙂 Od początku naszej wspólnej drogi proszę Boga o siły fizyczne, bo to bardzo ważne w naszej sytuacji, ale proszę też o cierpliwość, wyrozumiałość i nieustanną pokorę, bo jednak nawet po tylu latach trudno osobie zdrowej, tak naprawdę zrozumieć co przeżywa człowiek prawie w 100% zdany na łaskę i niełaskę innych… Więc kiedy rozpoczęliśmy NP byliśmy oboje bardzo zdeterminowani, i w ogóle to było niewyobrażalne jak można codziennie, przez 54 dni odmawiać 3 Różańce w ciągu dnia! (od lat jesteśmy oboje w Różach Żywego Różańca, i ten dziesiątek już był niemałym wyzwaniem). Matka Boża jednak z dnia na dzień uspakajała moje serce. W trakcie pierwszej NP, a właściwie to już na samym Jej początku, dziwnym trafem ktoś dodał mnie do fejsbukowej grupy „Msza Święta z modlitwą o uzdrowienie”, gdzie bardzo mocno zaangażowałam się w modlitwę za osoby i intencje tam publikowane. Poznałam tam (wirtualnie) wiele fantastycznych osób, z którymi do dzisiaj jestem w kontakcie. Zaczęłam też trafiać (w tej grupie) na linki do ciekawych konferencji. Poznałam (wirtualnie 🙂 ) Galusa, „Dotyk Boga”prowadzony przez Michała Świderskiego, Te „znajomości” zaowocowały chęcią coraz głębszego poznawania Ducha Świętego, bo jak się okazało, to właściwie ja nic o Nim nie wiedziałam… Przez te ponad 3 lata, praktycznie cały czas (z niewielkimi kilkudniowymi przerwami na początku) odmawiam NP. Matka Boża przewróciła moje życie do góry nogami 🙂 Niby nic się zmieniło zewnętrznie, a cały mój świat, tzn. moje patrzenie, postrzeganie, wartościowanie zmieniło się diametralnie. 2 lata temu, też przypadkiem, a wiadomo „przypadek” to drugie imię Ducha Świętego 🙂 trafiłam razem z mężem na kurs Alpha organizowany w naszym mieście Bochni. Do dziś nie wiem jak to się udało :), ale mam przekonanie, że Matka Boża cały czas troszczy się i pomaga mi w najdrobniejszych, banalnych sprawach. W trakcie kursu, przed weekendem który miał być poświęcony Duchowi Świętemu, wybraliśmy się na pielgrzymkę do Łagiewnik (akurat był tydzień po święcie Bożego Miłosierdzia) i tam, tylko przez kilka sekund, poczułam tak silną Bożą Miłość, że miałam wrażenie jakby serce miało mi się rozpaść na tysiące kawałeczków, a jednocześnie było to tak błogie i radosne uczucie, że chciałoby się tak zostać na zawsze. Tydzień później na modlitwie o wylanie darów Ducha Świętego, Zmartwychwstały Pan wkroczył z wielką mocą w moje życie i od tej pory codziennie mnie zaskakuje 🙂 Po tym kursie, kiedy Bóg tak bardzo rozbudził serca uczestników, powstała wspólnota Strumienie Wody Żywej, która bardzo aktywnie działa ewangelizacyjnie w naszym mieście. Wspólnota daje siłę i umocnienie, a wspólnotowa modlitwa i uwielbienie Boga, pomaga w przełamywaniu swoich ograniczeń i przewartościowaniu swoich braków czy ułomności. We wspólnocie odkopałam talent, który ponad 20 lat drzemał uśpiony 🙂 zaczęłam znowu śpiewać (kiedyś coś tam chałturzyłam 😉 ) ale teraz już na chwałę Pana w diakonii uwielbienia, posługuję też modlitwą wstawienniczą. Po zeszłorocznych rekolekcjach wspólnotowych Pan Bóg uzdrowił mnie z przypadłości związanych z okresem przekwitania, który bardzo wcześnie i ciężko u mnie przebiegał być może w związku z wcześniejszymi operacjami (szczególnie dokuczliwe od kilku lat były bóle głowy), oraz uwolnił mnie od uciążliwych i nieprzyjemnych dolegliwości jelitowych (uchyłki i zespół jelita drażliwego). 15 sierpnia 2016 w Święto Wniebowzięcia Matki Bożej użądliła mnie osa (od maleńkości byłam uczulona i każde takie spotkanie z różnego rodzaju owadami było bardzo bolesne i kłopotliwe, chociaż z pomocy ambulatoryjnej raczej nie pamiętam żebym korzystała). Ale to użądlenie było jakieś szczególnie toksyczne… w bardzo krótkim czasie poczułam, że sztywnieje mi szczęka, ściska gardło, serce kołacze i cała byłam rozdygotana… to chyba nazywa się wstrząs anafilaktyczny. W odruchu paniki, ale i z wielkim zaufaniem stanęłam przed wizerunkiem Piety Limanowskiej, błagając o ratunek. Chyba całe życie klatka po klatce mignęło mi przed oczami, ale najważniejszy był mój Boguś, kto się Nim zaopiekuje, kiedy coś mi się stanie… Przenajświętsza, Bolejąca Matka po raz kolejny okazała mi jak bardzo troszczy się o swoje dzieci, jak bardzo kocha i jak wrażliwa jest na ból i ludzkie cierpienie. Ocaliła mnie, abym mogła dalej służyć i w modlitwie Różańcowej wypraszać łaski dla siebie i innych. Dzisiaj jestem zupełnie inną osobą i wciąż staram się, by zmieniać się na lepsze. Pewnie, że wciąż upadam, wciąż zdarzają się gorsze dni i kryzysowe momenty. Bardzo ubolewam nad moją bylejakością i niedbałością – to ciągła praca, czasem wręcz heroiczna i syzyfowa, kiedy oskarżyciel ciągle wywleka jakieś przypadłości „starego” człowieka we mnie, kiedy atakuje często nawet przez najbliższych wywlekając i rozdrapując bolesne sprawy. Zdarzają się nawet ataki fizyczne poprzez dziwne, niby dające się w sposób logiczny wytłumaczyć wypadki – a to potykam się na własnych nogach i mam spadać ze schodów (tu potężna interwencja mojego osobistego Anioła Stróża, który szarpnięciem do tyłu, uchronił mnie od upadku, kalectwa, a może nawet śmierci), to uderzę się klapą od samochodu, którą zamykam setki raz, to oparzę się żelazkiem ( 3 V tego roku dawałam świadectwo o NP, a przed wyjściem prasując pomiętą bluzkę chwyciłam za rozgrzane żelazko od przodu… nawet dziecko wie, że tak nie wolno robić!) W trakcie odmawiania NP kilka Różańcy zostało poszarpanych i zniszczonych w dziwny sposób (mam to udokumentowane), ale cóż on może 🙂 Jak to mówi może tylko posyczeć i postraszyć. Oczywiście nie można bagatelizować i lekceważyć działania diabła, ale też znowu nie ma się co trząść przesadnie, bo przy Maryi zawsze jest bezpiecznie 🙂 Moim pragnieniem jest odmawianie Nowenny Pompejańskiej do końca życia. Jest tyle próśb do omodlenia, tyle osób zwraca się o wstawiennictwo przez Serce Niepokalanej. No właśnie piękną praktyką jest nabożeństwo Pierwszych Sobót, o które prosiła Maryja w Fatimie, a które też już od dłuższego czasu staram się propagować przez swoje świadectwo. W każdym Różańcu staram się też pamiętać o duszach w czyśćcu cierpiących, aby przez modlitwę przynosić Im ulgę i prosić Je o modlitwę w intencjach, które polecam. A jak i kiedy się modlę? Idealnie, kiedy mogę wziąć Różaniec do ręki i poświęcić ten czas tylko modlitwie, ale niestety częściej zdarza się, że modlę się pracując, czy jadąc samochodem. Myślę, że najważniejsze jest oddanie serca i intencja, pragnienie modlitwy, a nie same okoliczności, w których się modlę. Nie boję się o posądzania o „klepanie” Różańca, niech ci co tak mówią, spróbują się modlić w każdej sytuacji, a Matka Boża przyjmie każdą „Zdrowaśkę” i każdą przemieni w konkretne, choć nie koniecznie już widoczne błogosławieństwo. Na modlitwie nie chodzi o komfort i uniesienia, ale o oddanie nawet tej swojej bylejakości. Przez to moje świadectwo pragnę oddać należną cześć Przenajświętszej Panience i pokazać jak w Jej cudownym Towarzystwie można w swoim ograniczeniu, codzienności i zwyczajności dokonywać rzeczy nadzwyczajnych 🙂 i być użytecznym narzędziem w rękach Boskiego Garncarza, który nieustanie tworzy nowe dzieła, angażując nas w swojej pracowni. Tak wiele zależy od każdego z nas! Gorliwą i wytrwałą modlitwą możemy góry przenosić i przemieniać czyjeś, a na pewno swoje życie! Dziękuję, że mogłam podzielić się z Wami moją radością i doświadczeniem Bożej Miłości. Niech Dobry Bóg w swej bezgranicznej hojności obdarza każdego z nas, przez Serce Maryi obfitością swej łaski i nieograniczonym bogactwem swego Miłosierdzia. Do zobaczenia kiedyś 🙂 cdn! oczekujcie 🙂

dziwne rzeczy podczas odmawiania nowenny