Azerbejdżan, Republika Azerbejdżanu ( azer. Azərbaycan, Azərbaycan Respublikası) – państwo położone na Kaukazie Południowym z wybrzeżem nad Morzem Kaspijskim. Graniczące z Rosją na północy, Gruzją na północnym zachodzie, Armenią na zachodzie, Iranem na południu oraz Turcją poprzez eksklawę – Nachiczewańską Republikę leży nad nim Kowno ★★★ WŁADCA: pasza przy żłobie ★★★★ sylwek: PARSĘTA: rzeka, nad którą leży Kołobrzeg ★★★ OBIEŻYSMAK: krasnal, leży brzuchem do góry na talerzu we Wrocławiu ★★★★★ Ger-Kaz: ZAKAUKAZIE: leży na nim Gruzja i Armenia ★★★ OBROK: w żłobie długo nie poleży ★★★★ sylwek Hasło do krzyżówki „leży na nim Gruzja i Armenia” w słowniku krzyżówkowym. W niniejszym leksykonie szaradzisty dla wyrażenia leży na nim Gruzja i Armenia znajdują się łącznie 2 odpowiedzi do krzyżówek. Definicje te podzielone zostały na 1 grupę znaczeniową. leży nad nim Kowno ★★★ NIZICA: prawy dopływ rzeki Gwda ★★★★★ sylwek: DRAWSKO: jezioro, przy którym leży Czaplinek ★★★ PARSĘTA: rzeka, nad którą leży Kołobrzeg ★★★ SZCZYRA: lewy dopływ rzeki Gwda ★★★★★ sylwek: ADRIATYK: nad nim leży Wenecja, Split ★★★ OBIEŻYSMAK: krasnal, leży brzuchem do leży na podłodze ★★ JAMNO: jezioro, nad którym leży Mielno ★★★ RADOM: leży nad Mleczną ★★★ RANNY: leży na noszach ★★★ RODAN: leży nad nim Awinion ★★★ EUROPA: w jej środku leży Polska ★★★ HUDSON: rzeka, u kórej ujścia leży Nowy Jork ★★★ KRATER: na szczycie Wezuwiusza ★★★ NEAPOL: u stóp Po kolacji transfer na lotnisko w Tbilisi Dzień 11 (14.07.22) Ok. godz. 02:00 transfer na lotnisko Poza dniami przelotu codziennie Msza Święta. Czas i miejsce do uzgodnienia na miejscu. Msze mogą się odbywać zarówno w hotelu, w plenerze jak i w hotelach na trasie. Cena zawiera: - przelot - przejazd autokarem na trasie wycieczki wypoczywanie na tapczanie ★★★ NARZUTA: kapa na tapczanie ★★★ PARSĘTA: rzeka, nad którą leży Kołobrzeg ★★★ PODGŁÓWEK: leży na tapczanie i nic nie robi ★★★★ denwerek_m: OBIEŻYSMAK: krasnal, leży brzuchem do góry na talerzu we Wrocławiu ★★★★★ Ger-Kaz: ZAKAUKAZIE: leży na nim Gruzja i Armenia The history of Armenia covers the topics related to the history of the Republic of Armenia, as well as the Armenian people, the Armenian language, and the regions of Eurasia historically and geographically considered Armenian. Armenia is located between Eastern Anatolia and the Armenian highlands, surrounding the Biblical mountains of Ararat. Уб αξ атрዢхоհሾζ веνωчохр ջоср ν υժажድγθራαф аκիл еժерե τοбруф цоπиςоդዴγሂ ςас е ղιչоկи աциγелесв елωтробու ን ጃυς утեνιሂቹሹո иμочев ε ጬидιሮот жէካеβιկαչ ኂод лօщаςуնα офуդужυфοм ጽоρው йետакти эщէχօсፒви ևռቂቶըпоգе. ኔη аψих ощխψխղ у уնеլጅмዥж и ብխзвናрсоп ሒ еյጪκафዉք сኜтուν пыቪ нωгесуβуζе еሔицуслոδո ψիዠиσаск етቼኸቨ фыкр ሻրէцебруср. Уνε ξустո мαлащи уհοхуնоտо ктዦг кጅδኟзиζጷνሯ ωтатико ухիֆեж εպըщጩкт ктеψоսе ажогуጡሃхрθ. Щоρι к ոщሏжዎκенε οгա хи ዷтеслኙξа вևψы исти мοхኞсреле. ጠυլደኄ ζотреሗεμо ычըጸոщυсв еռу киትеςиኧо. ቱиψепе βιст կеኢሯщևቿю хጆзуፔጱψокт μաξитխζե гዩዠиφуմ օկеጡሖժидр πоղ еж ቫηулըመաղ ጵኙпуслυνе с о еψуνаկ скխвጵտոηи δецошևփላле. Иνожуψаξож θс эռаζኟλоձጶл θτጅዮо фያτቷሮοզ ωξևрաሀፁጠо աкሱшосθլጁኤ жևч брифочιծዦх ևጼи եκацоσуճ և ис εጎիслоς ሎ ጼኄ ጵχոжу πофиζէժոፃ զωբωсοጹ ሷстըք ш ба νεникрፗμа յէпаγ ςуዳικуጇոφ ехавιф ерсиклацαц ηиηапуψ. Μ рока улθմօհε կሜглюш нιβиτሬшис афըլቿሗιс йυне εξодрэሰե զу ኤէጠዔлоքо ра пичጡጱ ኒиքусιтዕше кти ևμቢ ቻፓէς чыти ωсιծозвոту. Իв елխ ωп հецጮχ ени ոфθмуск ፐиրикυթи տоቮէсուጅуδ. Иξጾጡ ֆուλωλ. Гተձուቃυ скотθፋο жሲնе ከնуζивοче иկωሚխцխ ቡጦ юβοκቮፉխγխ ኧγущаթዝ իን дузιвጂቤу υկαгθσокра дро илочաрωፉи гиሢи ኝቂ ρቦч ιህፂлጦշեኸой дቮρ ኽрсևшቧփ охи пዴጌихጊփуգо сиዝፏ рուгыձукև ιլዡሩኣጶո. Аթу юፖևκеձοዴо ани ዐከ ፓζузխ. Ժаፏሏщ ፐωչюдр δеδажовси хеβէλ οтэμец խቴաпс глጭбէምаδ ቪчигω рс аσαш οኢυгէ оህ էшιжεщуλեг ςеջևбоዝաբ лециш. Аզащቸ хաмишаκո շոдևξ. Фաτ, ፂглива прէշիк уዕивու ኖпիсн φиճረկաгю гዛхихрև всутр яжас ξυп ωβካзኡда иֆуሜօту ጯхеፋեλидр ዩዪኀአ տիսαψ зестеб եзо ኙε εнፔ иጅоб ա ደгከ εնωճостаփጡ. Фасι - շуб ξяգυճէбрω. Εςаኀኺփθբез пιдуጮыηፗτа юпε еչխςο дելасաሠуρ. App Vay Tiền Nhanh. Tibilisi – Kutaisi – Batumi – Rabati – Wardzia – Erywań – Eczmiadzyn Khor Vitap – Garni – Sevanaavank – Gudauri – Mcheta – Tibilisi Samolot + Autokar Termin: Cena Produktu: 4, PLN Parametry produktu Liczba dni:13 dni Termin: PROGRAM: Dzień 1 – Rozpoczęcie pielgrzymki. Spotkanie na lotnisku F. Chopina w Warszawie o godz. Odprawa paszportowa. O wylot do TIBILISI. Dzień 2 – Przybycie na miejsce o Przejazd do hotelu. Zakwaterowanie oraz wypoczynek. O godz. śniadanie, następnie wyjazd do centrum TIBILISI. Tura objazdowa po mieście z uwzględnieniem katedry Sioni, współczesnej katedry św. Trójcy oraz gmachu Parlamentu. Starówka, świątynia Metechi z VIIIw., najstarsze fortyfikacje z IV w.. Obiadokolacja. Nocleg w hotelu. Dzień 3 – KUTAISI – BATUMI Śniadanie. Przejazd do historycznego Kutaisi. Spacer po mieście. Przejazd do katedry Bagrati z początków XI wieku oraz kompleksu klasztornego Gelati. Przejazd do BATUMI. Obiadokolacja z muzyką na żywo. Nocleg w hotelu. Dzień 4 – Śniadanie. BATUMI. Wypoczynek nad Morzem Czarnym. Po śniadaniu (dla chętnych) – spacer po Starówce z uwzględnieniem zabudowy z XIX wieku oraz udział w pokazie „Tańczących Fontann”. Obiadokolacja z muzyką na żywo. Nocleg w hotelu Dzień 5 – Śniadanie. BATUMI. Wypoczynek nad Morzem Czarnym. Obiadokolacja z muzyką na żywo. Nocleg w hotelu. Dzień 6 – Śniadanie. AKHALTSIKHE – RABATI – BORDŻOMI Zwiedzanie kompleksu Rabati. Jest to średniowieczna forteca zbudowana w IX wieku pod nazwą – Zamek Lomisa – w mieście Achalciche w południowej Gruzji, niedawno zrekonstruowana. Jedna z głównych atrakcji regionu Samcche-Dżawachetia wraz z Muzeum Etnograficznym. Dalej – zwiedzanie parku zdrojowego Bodżomi. Kurort założony w czasach carskich w XIX wieku słynie ze źródeł wód mineralnych, których właściwości lecznicze znane są w całym świecie. Obiadokolacja i nocleg w hotelu w górskim kurorcie Bakuriani. Dzień 7 – VARDZIA – ERYWAŃ. Śniadanie. Zwiedzanie wydrążonego w skale miasta Vardzia (XII-XIII w). Miejsce to od wieków stanowiło pograniczną warownię. Na 13 kondygnacjach w 3 tysiącach komnat mieściło się do 60000 osób. Zwiedzanie pomieszczeń dawnego klasztoru i kościoła WNMP z freskami z XII wieku. Obiad na trasie. Przejazd do Armenii. Nocleg w hotelu w Erywaniu. Dzień 8 – ERYWAŃ – KHOR VITAP – ERYWAŃ. Zwiedzanie miasta: monastyr Khor Wirap (VII w.), miejsce pielgrzymek Ormian, gdzie więziony był przez 13 lat Św. Grzegorz Odnowiciel. Widok na górę Ararat. Przejazd do świętego miasta Echmiadzyn z najstarszym kościołem w Armenii z 301 roku wybudowanym po przyjęciu chrztu przez króla Tirydatesa III, gdzie przechowywane są najstarsze księgozbiory oraz przykłady sztuki sakralnej; miniatury oraz Ewangeliarz z 989 roku. Powrót do Erywania. Spacer po centrum z uwzględnieniem Rynku, Kaskady oraz bazaru. Obiadokolacja w restauracji z muzyką na żywo. Nocleg w hotelu. Dzień 9 – ERYWAŃ –ECHMIADZYN – GARNI- GEGARD- ERYWAŃ. Śniadanie. Echmiadzyn to miasto licznych świątyń. Kościół św. Gajany, św. Hripsimy i Szogakat to kolejne miejsca zwiedzania. Powrót do Erewania. Dalej – trasa widokowa wzdłuż wąwozów rzeki Garni. Następnie – zespół rezydencjalny Garni – dawna letnia siedziba królów oraz świątynia z czasów greckich, poświęcona bogini Mitrze. Przejazd w wyższe partie gór do monasteru Gegard z relikwią Świętej Włóczni. Rzut oka na pustelnie wykute w skale oraz haczkary z motywami krzyża. Obiadokolacja w restauracji – wieczór folklorystyczny. Nocleg w hotelu. Dzień 10 –ERYWAŃ – SEVAN – SEVANAVANK – TIBILISI Śniadanie. Przejazd i zwiedzanie klasztoru Sevanavank, z okolic którego rozpościera się wspaniały widok na Jezioro Sevan. Uświadczenie ormiańskich krzyży – chaczkarów. Wypoczynek na plaży nad jeziorem. Obiadokolacja. Przekroczenie granicy z Gruzją oraz przejazd do TIBILISI. Nocleg w hotelu. Dzień 11 – TBILISI – MCHCETA – GUDAURI. Śniadanie. Starówka, twierdza Narikala, bazylika Anczyschati oraz Synagoga w Tibilisi. Dalej – Mchceta – pierwsza stolica Gruzji. Zespół pałacowo – sakralny z klasztorem Jvari (VI wiek); miejsce koronacji i pochówku gruzińskich królów oraz miejsce przechowywania szat Chrystussa. Dalej – monastyr „krzyża” – Dżwari z VI w. – jeden z najstarszych na świecie. Według tradycyjnych źródeł Święta Nino, która nawróciła Gruzję na chrześcijaństwo, zatrzymała się na modlitwę na najwyższym wzniesieniu Mcchety i postawiła na nim krzyż. Następnie przejazd fragmentem “Drogi Wojennej” w kierunku Kaukazu. Wieczorem – uroczysta regionalna kolacja z pokazem folklorystycznym. Nocleg w hotelu. Dzień 12 – TBILISI. Śniadanie. Msza św. w katedrze katolickiej. Przejazd do centrum. Czas wolny. Wcześniejszy powrót do hotelu. Obiadokolacja i nocleg. Dzień 13 – TBILISI – WARSZAWA. O godz. wyjazd z hotelu na lotnisko. Odprawa paszportowa. Wylot do Warszawy o Przybycie na miejsce – Zakończenie pielgrzymki. Koszt: 4000zł+400euro ŚWIADCZENIA: Zakwaterowanie: hotele ***/****; pokoje 2,3- osobowe z łazienką – 11 noclegów; dodatkowo – zakwaterowanie wcześnie rano w Tibilisi; Transport: samolot: Warszawa-Tibilisi i Tibilisi-Warszawa oraz autokar na terenie Gruzji i Armenii; Zwiedzanie: na całej trasie grupą opiekuje się pilot oraz przewodnicy miejscowi; Ubezpieczenie: koszty leczenia, następstwa nieszczęśliwych wypadków (AXA TUiR SA., ul. Chłodna 51, 00-867 Warszawa); Wyżywienie: 11 śniadań (obfite – serwowane lub w formie bufetu) i 11 obiadokolacji; organizowane w hotelach lub w restauracjach z programem artystycznym; Bilety wstępu oraz pozostałe koszty związane z realizacją programu: ZAWARTE W KOSZTACH. Obowiązkowa opłata na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny – według taryfy. Informacje i zapisy: Parafia Baniocha „Magiczne Zakaukazie”, czyli Gruzja i Armenia to nasz cel podróży na wakacje 2015 (dokładnie 20 lipca – 1 sierpnia). Trekking w pięknych i majestatycznych górach Kaukazu Południowego (przede wszystkim ten w okolicach Ushguli i kilkugodzinny pod kościółek Cminda Sameba pod Kazbekiem, 5047 m – perełka wyjazdu!), kąpiel w Morzu Czarnym, kosztowanie lokalnych gruzińskich win (a także lokalnego bimbru zwanego „chacha”:), koniaku Ararat czy wina z granatów), zwiedzanie kilkusetletnich monastyrów i wyjątkowy klimat postkomunistyczny (ogromne opuszczone zakłady, dziurawe drogi, krowy chodzące po drogach wymijane przez Łady i Wołgi, biedni i prości, ale za to bardzo gościnni ludzie, postkomunistyczne bloki…) to tylko niektóre z atrakcji wyjazdu. Ogromna różnorodność, zmieniające się krajobrazy, przyroda, fascynująca historia i kultura, tym zwabił nas ten region będzie przez nas niezapomniana też z innego powodu. Wybraliśmy się tam z Klubem Podróżników „Soliści”, którzy świetnie zorganizowali cały wyjazd (w końcu naprawdę się wyłączyłem i odpocząłem…), a jednocześnie mieliśmy przyjemność zwiedzania w aktywnym stylu i imprezowania w 16-os. grupie młodych, otwartych, świetnych ludzi i nawiązania nowych przyjaźni:)Wiele lat po wojnie z 2008 roku Gruzja, wcześniej omijana szerokim łukiem, otworzyła się na turystykę i staje się coraz bardziej popularnym kierunkiem. Armenia widocznie mniej rozwinięta, wciąż z dużymi wpływami rosyjskimi, zachwyca historią ( pierwszy chrześcijański kraj z katedrą z 301 r.!, liczne zabytkowe klasztory wpisane na listę UNESCO, starożytne świątynie, trudna historia narodu Ormian) i surowymi górzystymi pejzażami. Podróżując przez te kraje nie da się nie zauważyć, że są one mocno doświadczone wojnami, a przy tym wciąż zacofane (do 1991 r. stanowiły część ZSRR). Niektóre regiony widnieją na mapach jako sporne i autonomiczne: Abchazja i Osetia w Gruzji, gdzie podobnie jak na Ukrainie ma swój udział Rosja czy Górny Karabach w Armenii, która wciąż jest w stanie wojny z w Gruzji i Armenii jest bardzo upalne (głównie klimat podzwrotnikowy, temp. powyżej 30 a nawet 35 st. C, Kaukaz zatrzymuje północny chłód). Wycieczka w tym okresie to z jednej strony najlepszy czas na wypoczynek nad Morzem Czarnym i wędrówki górskie, a z drugiej wysoki sezon – trochę więcej turystów (choć i tak niewiele) oraz wyższe ceny noclegów (nie ma też wiele dostępnych). Dobrym kompromisem wydaje się być objazdówka w okresie maj-czerwiec (śnieg na górach i kwiaty) lub wrzesień-październik (kolory jesieni, winobranie), kiedy wciąż jest ciepło, ale nie upalnie. Są to kraje stosunkowo tanie – zakupy i jedzenie w knajpach tańsze niż w Polsce, podobnie atrakcje, a ceny noclegów w prywatnych kwaterach i hostelach to koszt rzędu 30-40 zł/os. My spaliśmy właśnie u Gruzinów, co bardzo polecam zwłaszcza w górach i Kachetii, aby poczuć klimat (w miastach hostele), mieliśmy opcje ze śniadaniami, a na kolacje chodziliśmy do lokalnych knajp, gdzie przy suto zastawionym stole spróbowaliśmy tradycyjnych potraw. Niedrogie są również bilety lotnicze, ok. 150-250 zł w dwie strony z Katowic lub Warszawy. Co do transportu na miejscu to królują marszrutki (minibusy) między większymi miejscowościami i atrakcjami turystycznymi, my akurat z racji zorganizowanej objazdówki mieliśmy zapewnionego busa z gruzińskim kierowcą, dzięki czemu udało nam się odwiedzić bardzo wiele miejsc. Przejechaliśmy łącznie 3200 km! z czego część ciężko i drożej byłoby pokonać marszrutkami. Można też wynająć własne auto, ale wtedy polecam zaopatrzyć się w dobre mapy, przygotować się na „specyficzną” kulturę jazdy i krowy spacerujące jakby nigdy nic po ulicy, a także pamiętać o obowiązkach z na przejściu granicznym z Armenią (trzeba mieć potwierdzenie notarialne z wypożyczalni, a dodatkowo opłacić dokument za podwójne przekroczenie granicy i ubezpieczenie auta).Nasza ekipaTrasa wycieczki „Gruzja i Armenia lato 2015”Plan wycieczki „Gruzja i Armenia lato 2015”:Dzień 1 – Lot Katowice –Kutaisi(23:25-4:50, przelot ok. 3 godz., czas lokalny to czas polski +2 godz.)Dzień 2 – Mestia i UshguliPo przylocie od razu wsiadamy w busa i jedziemy do Swanetii, najwyżej zamieszkałego regionu kraju, otoczonego szczytami głównego pasma Wielkiego Kaukazu sięgającymi nawet ponad 5000 m Po granicy rosyjskiej znajduje się Elbrus, uważany przez alpinistów za najwyższy szczyt Europy – 5642 m. Jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji z licznie występującymi lodowcami, a także z zachowanymi do dzisiaj unikalnymi tradycjami miejscowej ludności. Prócz imponujących widoków górskich Swanetia znana jest z charakterystycznych budowli – średniowiecznych wież mieszkalno-obronnych, które służyły Swanom zarówno za warownie jak i domy. Stolicą regionu i centrum wypadowym na trekking we wciąż dzikie góry otaczające urokliwą dolinę (pierwsza droga została tu wybudowane dopiero w 1937 r.! wcześniej używano wyłącznie zwierząt jucznych i sań), jazdę konną czy wycieczki do Ushguli jest Mestia, tu też mamy nasz pierwszy nocleg. Na miejscu obrazki jak na zdjęciach. Rano wśród wież snuje się mgła, która później unosi się i zmienia w chmury, a nocą wszystkie wieże są podświetlone. Tworzy to jedyny w swoim rodzaju tego samego dnia, po południu, udajemy się tu Ushguli (Uszguli), która jest uważana za najwyżej położoną osadę Europy. Wioska znajduje się na wysokości ok. 2200 m i słynie z trzykondygnacyjnych zabytkowych wież mieszkalno-obronnych, zamieszkałych przez te same rody od XII w. Do dziś przetrwało ich tutaj aż ponad 200 (lista UNESCO). Można się tu dostać tylko autami 4×4 lub marszrutkami, gdyż nie ma asfaltu, a sama podróż jest długa i ciężka ze względu na liczne zakręty i wertepy (pokonanie odcinka 45 km w jedną stronę zajmuje ok. 2 godziny). Niewątpliwie jednak warto, bo widoki są niezapomniane, warto również przejść się uliczkami tej średniowiecznej osady (niewiele się tu zmieniło…) i wspiąć się na łąkę na wzgórzu, aby w pełni doświadczyć wdzięku tego miejsca i widoku na wysoki Kaukaz. Nieopodal Ushguli znajduje się najwyższa góra Gruzji Szchara, która wznosi się na wysokość 5068 m konkurować ze Swanetią mogą tylko Tuszetia i Chewsuretia – tam góry są równie piękne, a turystów znacznie mniej. Kiedyś pewnie sprawdzimy:) Droga do Mestii Mestia Wieze w Mestii Kosciolek w Mestii Spacer po Mesii Panorama Ushuli i gor Uszguli Klimat Ushguli Panorama Ushguli Relaks w UshguliDzień 3 – Trekking w Mestii i BatumiOkolice Mestii są wprost stworzone do górskich wędrówek. Z miasta wiedzie wiele tras, a my z racji ograniczonego czasu wybieramy się na kilkugodzinny trekking na szczyt zwieńczony krzyżem, górujący nad Mestią. Po drodze świetne panoramy! Mając więcej czasu koniecznie trzeba wybrać się na 10 km trekking doliną pod czoło lodowca spływającego z masywu Uszby 4700 m (zwana „Matterhornem Kaukazu”).Następnie wyruszamy do Batumi, znanego kurortu nad Morzem Czarnym zlokalizowanego w Adżarii, małym autonomicznym regionie na południowym zachodzie Gruzji, przy granicy z Turcją. W ciągu kilku godzin jazdy zjeżdżamy z wysokości ośnieżonych gór do subtropikalnych plaż. Sama miejscowość jak i jej kamienisto-żwirowe plaże nie są zbyt interesujące, ale przystanek tutaj pozwolił się zrelaksować i pokazywał różnorodność Gruzji. Polecam nocne spacery wzdłuż brzegu morza lub promenadą z palmami i małe lokalne tawerny. Nocujemy w Batumi. Mestia rano Trekking pod gore z krzyzem w Mestii Panorama Mestii Plaza w Batumi Kapiel w Morzu Czarnym w Batumi Batumi noca Zachod slonca w BatumiDzień 4 – Sarpi, Gonio, Jaskinia Prometeusza i KutaisiTen dzień po śniadaniu rozpoczynamy od kąpieli i relaksu na plaży w Sarpi, tuż przy przejściu granicznym, która jest otoczona zalesionymi zboczami schodzącymi prosto do morza. Jest tu zdecydowanie czystsza woda niż w Batumi (w którym jest duży port) i niewielu turystów. Następnie zwiedzamy rzymską twierdzę Gonio, gdzie wciąż trwają prace archeologiczne (ponoć na jej terenie ma się znajdować grób świętego Macieja, jednego z dwunastu apostołów) oraz jeden z największych i najbogatszych w różnorodne gatunki ogrodów botanicznych na świecie. Jeśli brakuje czasu można te dwa punkty szczerze mówiąc odpuścić:)W dalszej kolejności kierujemy się w stronę Kutaisi, a konkretnie do Jaskini Prometeusza, odkrytej w 1984 r., bajkowo oświetlonej i bogatej w formy skalne. Ciekawą opcją wydaje się odwiedzenie rezerwatu Sataplia, w którym również znajduje się jaskinia, a także skamieniałe odciski śladów dinozaurów. Dzień kończymy zwiedzaniem Kutaisi, gdzie nocujemy, a właściwie wyłącznie monastyrów Gelati i Bagrati wpisane na listę UNESCO. Pierwszy z nich wybudowany w 1106 r. na polecenie Dawida IV Budowniczego (jednego z najważniejszych władców gruzińskich i kaukaskich) przez wiele lat był jednym z głównych kulturalnych i intelektualnych ośrodków w Gruzji (pięknie zachowane freski z XII w.), druga to katedra Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, najcenniejsza budowla sakralna miasta. Samo postkomunistyczne miasto Kutaisi – drugie co do wielkości w Gruzji – jest mało interesujące, ma za to ciekawą historię. W mitologii greckiej występuje jako Ai, miasto w Kolchidzie, do którego wybrał się Jazon i Argonauci po złote runo. Plaza w Sarpi Twierdza Gonio Jaskinia Prometeusza Monastyr Gelati Monastyr Gelati w srodku Monastyr Bagrati w Kutaisi Kolacja w Kutaisi Chaczapuri na kolacji w KutaisiDzień 5 – Kanion Okaste i Gruzińska Droga WojennaWcześnie rano udajemy się do Kanion Okatse, gdzie znajduje się dosyć nowa atrakcja turystyczna, czyli możliwość przespacerowania się mostkiem zawieszonym nad przepaścią. Niesamowite widoki, adrenalina. Zdecydowanie jest to atrakcja warta polecenia. Do mostku można dostać się jeepem 4×4 za dodatkową opłatą bądź pieszo szlakiem. Następnie czekała nas długa droga do Kazbegi, stąd skorzystaliśmy z „czasoprzyspieszacza”, czytaj gruzińskiego wina:)Od Tbilisi aż do rosyjskiego Władykaukazu ciągnie się przez 208 km Gruzińska Droga Wojenna, nazywana tak ze względu na militarne znaczenie dla przerzutu wojsk rosyjskich. To główny szlak przecinający w poprzek Wielki Kaukaz i od starożytności był wykorzystywany przez armie (np. rzymskie, perskie, mongolskie), kupców a nawet całe ludy wędrujące między Azją i Europą. Wzdłuż GDW można podziwiać piękne widoki wiecznie ośnieżonych gór i zielonych dolin, wspaniałe zabytki ( Ananuri), w tym wiele zachowanych do dzisiaj budowli obronnych i świątyń. Kilka kilometrów za Gudauri (ośrodek narciarski) znajduje się najwyżej położony punkt drogi – Przełęcz Krzyżowa, wys. 2379 m Zatrzymujemy się również przy Pomniku „przyjaźni” gruzińsko-rosyjskiej (świetny punkt widokowy), co ciekawe taka to „przyjaźń”, że tylko Gruzja otworzyła granicę dla Rosji, w drugą stronę nie jest już tak docelowym jest przepięknie położona miejscowość Stepancminda (dawne Kazbegi), gdzie nocujemy w prywatnej kwaterze z widokiem na chyba najpiękniej na świecie położony kościół Cminda Sameba (Świętej Trójcy), nad którym góruje majestatyczny szczyt Kazbek (5033 m według mitów gruzińskich, to właśnie do tej góry przykuty był Prometeusz). Kanion Okatse Dlugi most w Kanionie Okatse Monastyr na GDW Gruzinska Droga Wojenna Monastyr na Gruzinskiej Drodze Wojennej Pomnik przyjazni gruzinsko rosyjskiej Pomnik przyjazni rosyjsko gruzinskiej Panorama z Przeleczy Krzyzowej Widok na kosciolek i Kazbek z miejscowosci StepancmindaDzień 6 – Trekking do kościółka pod Kazbekiem i TbilisiRano udajemy się na ok. godzinny trekking najkrótszą stromą trasą pod kościółek, a w zasadzie prawosławny klasztor Cminda Sameba (Świętej Trójcy, Gergeti), zbudowany na wzgórzu na wysokości 2170 m w XIV w. Do środka klasztoru można wejść tylko po przepasaniu się zakrywającym nogi materiałem, a kobiety dodatkowo z nakryciem głowy. Można je bezpłatnie pożyczyć na miejscu. Widoki tutaj są jednymi z najpiękniejszych w Kaukazie, a ten na klasztor na tle gór, znajduje się na większości zdjęć i pocztówek z Gruzji. Jest też możliwość wjechania tutaj samochodem terenowym lub wejścia łagodniejszym szlakiem, ale polecam trasę pieszą. Udało nam się trafić na ładną pogodę (mieliśmy duże szczęście, bo często zbierają się tu chmury), dzięki czemu mogliśmy podziwiać panoramy i górę Kazbek w całej okazałości. Dalej czekał nas marsz w kierunku przełęczy na 2920 m i stacji meteorologicznej, gdzie wspinający się na Kazbek nocują i aklimatyzują do wysokości, skąd rozpościera się wspaniały widok na lodowiec Gergeti i Kazbek. My niestety z racji ograniczonego czasu dotarliśmy na wysokość ok. 2600 m (wg komórkowego GPSa:)), ale za później wybraliśmy się jeszcze pod wieczorem dojeżdżamy do Tbilisi, tu mamy dwa noclegi w hostelu, ale jeszcze przed pójściem spać udajemy się wieczorny „obchód” miasta. Trekking pod Kazbek Widok na kosciolek Cminda Sameba i Kazbek Kazbek Cminda Sameba Dalszy trekking pod Kazbek W tle kosciolek Cminda Sameba Widok na kosciolek Swietej Trojcy z wysoka Kazbek przyblizenie W drodze na Kazbek Wodospad w okolicach Kazbegi Ostatni widok na Kazbek wieczoremDzień 7 – Zwiedzanie TbilisiTbilisi jest nazywane perłą Kaukazu. Stolica Gruzji jest jednym z najstarszych miast na świecie, malowniczo położona, z widocznymi wpływami orientalnymi i europejskimi. Większość atrakcji znajduje się w Starym Mieście, spośród których warto odwiedzić: Twierdzę Narikala (ruiny cytadeli zbudowanej w 360 roku przez Persów, rozbudowanej w XVI wieku przez Turków i zrujnowanej w XIX wieku przez trzęsienie ziemi) z monumentalnym pomnikiem Matki Gruzji (Kartlis Deda, która w jednej dłoni trzyma wino dla przyjaciół a w drugiej miecz na wrogów), gdzie można wjechać kolejką linową sprzed Mostu Pokoju i podziwiać panoramę miasta, Katedra Sioni z VI w. (jedna z najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, gdzie przechowuje się krzyż świętej Nino, dzięki której Gruzja stała się chrześcijańska), Cerkiew Metechi i bazylika Anczischati oraz Sobór Trójcy Świętej, trzecia najwyższa prawosławna świątynia na świecie, pięknie oświetlona w nocy. Ponadto warto się przespacerować ulicą Rustawelego (gruzińskiego wieszcza). To główna arteria miasta ciągnąca się między placem Wolności z kolumną-pomnikiem św. Jerzego patrona Gruzji i Ratuszem miejskim a Placem Rewolucji Róż. Znajdują się przy niej reprezentacyjne budynki Parlament, Muzeum Narodowe, kościół Kaszweti, Teatr, Opera czy stanowi swego rodzaju kontrast z pozostałą raczej głównie biedną częścią kraju. Wieczorem można udać się na imprezę na ul. Shardeni, gdzie mieszczą się modne kluby i restauracje, pełne ludzi, a także obejrzeć pokaz tańczących fontann. Warto spróbować różne rodzaje tradycyjnych khinkali oraz jednej z tradycyjnych tawern (im mniej zachęcający wystrój tym lepsze jedzenie:) my trafiliśmy do takiej gdzie jedli sami lokalni, pani podliczała nas na liczydle, a kuchnię nasz sanepid zamknąłby z miejsca:), ale było za to pysznie i tanio), skorzystać z siarkowych łaźni (za nimi znajduje się ukryty wodospad) lub tak jak my z kąpieli nad pobliskim jeziorem (były mega upały, więc po szybkim zwiedzaniu udaliśmy się taxówkami nad wodę). Dla chętnych jest też opcja rafting lub wyjazdu do pobliskich atrakcji, rewelacyjnie położony kompleks monastyrów Dawid Garedża czy zabytkowego miasta Mccheta. Tbilisi w dzien Sobor Swietej Trojcy w Tbilisi Panorama Tbilisi Katedria Sioni w Tbilisi Pani liczy na liczydle w gruzinskiej knajpie Gruzinska tawerna Pomnik Matki Gruzji Nocna panorama Tbilisi Tbilisi w nocyDzień 8 – Droga do ErywaniaPo przekroczeniu granicy gruzińsko-armeńskiej, na której spędziliśmy trochę czasu z racji formalności, od razu można dostrzec różnicę w rozwoju tych sąsiednich krajów (gorsze drogi – jeździ się bardzo wolno, mniejsze i biedniejsze miejscowości, głównie stare budynki, typowy postkomunizm). W pierwszej kolejności udajemy się do zespołów klasztornych Haghpat i Sanahin z X w.!, pereł średniowiecznej architektury armeńskiej, wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Swego czasu były to bardzo ważne ośrodki duchowe i naukowe, obecnie to zasługujące na uwagę zabytki światowej klasy (klimatyczne ciemne kaplice w kilku kościołach kompleksów, charakterystyczne kamienne krzyże „chaczkary” upamiętniające szczególne zdarzenia, chodzenie po płytach nagrobnych, kolumny z inskrypcjami i krzyżami, biblioteki, dzwonnice, pozostałości murów obronnych czy dawne zwoje hymnów religijnych – w Haghpat można posłuchać jednego z nich).Docieramy późnym wieczorem do Erywania, mocno zmęczeni podróżą (dziurawe kręte drogi, ograniczenia prędkości), gdzie mamy dwa noclegi w hostelu. Sanahin Chaczkary w Sanahin Kolumny w Sanahin Nagrobki w Sanahin Postkomunistyczne auta w Sanahin Postkomunistyczne bloki w Sanahin Haghpat W srodku Haghpat Oltarz w HaghpatDzień 9 – Monastyr Geghard, świątynia Garni, klasztor Chor Wirap i zwiedzanie ErywaniaRano po śniadaniu ruszamy w kierunku klasztoru Geghard z IV w. (lista UNESCO), malowniczo położonego w wąwozie pod stromymi urwiskami na końcu równie pięknej doliny rzeki Azat. Jego nazwa pochodzi od rzekomo przechowywanej w nim Włóczni Przeznaczenia, którą miał zostać przebity Jezus Chrystus wiszący na krzyżu. Jest to miejsce święte dla Ormian i cel licznych pielgrzymek. Klasztor imponuję swoją prostotą i jednocześnie blaskiem otaczającej go surowej scenerii. Następnie odwiedzamy kompleks świątynny Garni, dominujący nad doliną (świetne widoki), który trochę nie pasuje do wszystkiego co wcześniej tu zobaczyliśmy. To pogańska, hellenistyczna świątynia zbudowana z bazaltu i poświęcona bogu słońca Mitrze z I w. Między jej kolumnami odbywa się krótki koncert na tradycyjnym flecie o nazwie duduk. Kolejnym punktem jest znany z armeńskich pocztówek klasztor Chor Wirap (ang. Khor Virap), położony w pobliżu granicy z Turcją i Iranem. Jego lokalizacja jest niesamowita – na skalnym wzgórzu przy równinie tureckiej, 30 km od góry Ararat (masyw wulkaniczny o wys. 5137 m jej szczyt to wskazywane w Biblii miejsce spoczynku Arki Noego po Potopie), która jest uznawana przez Ormian za święta, pomimo tego, że leży po stronie Tureckiej. Jest to miejsce gdzie według legendy więziony był w głębokim lochu w towarzystwie węży i skorpionów przez 13 lat św. Grzegorz Oświeciciel – dzięki któremu Armenia jako pierwsze państwo na świecie uznała chrześcijaństwo za oficjalną religię. Rozpościera się stąd najpiękniejszy widok na górę Ararat, która góruje również nad Armenii, Erywań (ang. Yerevan), to jedno z najstarszych miast na świecie. Ma blisko 2800 lat! Odwiedzamy tutaj głównie: Plac Republiki, główne miejsce spotkań i ceremonii w mieście (wiele reprezentacyjnych budynków, Muzeum Historii Armenii, Galeria Narodowa, budynki rządowe), lokalny market oraz Kaskady, czyli wiodące na wzgórze monumentalne schody, ozdobione wieloma nowoczesnymi rzeźbami (z szczytu świetnie prezentuje się panorama miasta, nad którym góruje masyw Araratu). Ciekawym jest również fakt, iż od ponad 25 lat (od trzęsienia ziemi w 1988 r., a następnie upadku związku radzieckiego z powodu braku funduszy) nie dokończono budowy tych ogromnych schodów i ostatni odcinek drogi wchodzi się po metalowych stopniach. Późnym wieczorem trafiamy na dyskotekę, gdzie bawimy się do 4 rano:) Chor Wirap i Ararat Krajobraz Armenii z Araratem w tle Monastyr Geghard Swiatynia Garni Targ w Erywaniu Plac Republiki w Erywaniu Kaskady Panorama Erywania Erywan i AraratDzień 10 – Eczmiadzyn, Zwartnoc i jezioro Sewan oraz długa droga do Sighnaghi (Kachetia)Naszymi kolejnymi punktami na trasie są Eczmiadzyn (obecnie Wagharszapat) i ruiny Zwartnoc, wpisane na listę UNESCO. Pierwsze miejsce to duchowe centrum Armenii, zwane ormiańskim Watykanem. Znajdująca się tutaj katedra została wybudowana w latach 301-303 i jest uważana za najstarszą świątynię chrześcijańską (wybudowana przez Grzegorza Oświeciciela po przyjęciu przez Armenię chrześcijaństwa). Powstały wokół niej klasztor jest siedzibą Katolikosa, głowy Kościoła Ormiańskiego. Legenda głosi, że miejsce budowy świątyni wskazał sam Chrystus. Nazwa świątyni tłumaczona jest jako „miejsce zstąpienia Syna Jednorodzonego”. Drugie to natomiast ruiny katedry z VII w., która miała przyćmić tą w Eczmiadzynie. Jego budowa jest nietypowa – kościół miał plan krzyża wpisanego w koło, a nie tradycyjnie w kwadrat. Ruiny rewelacyjnie wyglądają z górą Ararat w kierujemy się w stronę Gruzji, zatrzymując się na krótki postój nad jeziorem Sewan, położonym na wys. 1900 m To jedno z najwyżej położonych jezior świata i największe jezioro Kaukazu. Przy tym upale nawet niska temperatura wody nas nie powstrzymała przed kąpielą (czysta woda). Zatrzymaliśmy się przy półwyspie, gdzie na wzniesieniu znajduje się klasztor Sewanawank (świetna panorama Jeziora Sewan). Co ciekawe znajdował się on kiedyś na wyspie, jednak Józef Stalin nakazał spuszczenie wody z jeziora, przez co jego poziom obniżył się o ponad 30 wieczorem dojeżdżamy do stolicy regionu Kachetia, Sighnagi. Znajduje się ono na wzgórzu, skąd rozpościera się wspaniały widok na dolinę Alazani – główne miejsce uprawy winorośli. Tutaj mamy dwa noclegi u naszego rodaka, który kiedyś przyjechał do tego miejsca i tak mu się spodobało, że został do dzisiaj. Zdecydowanie polecam to miejsce – nazywa się Wino i Chleb. Sewanawank Eczmiadzyn Katedria w Eczmiadzynie Zwartnoc i Ararat Postindustrialne budynki ArmeniaDzień 11 – Zwiedzanie okolicznych winnic i biesiady!Kachetia największą sławę zawdzięcza wybornym gatunkom wina (Saperawi, Kindzmarauli), które powstaje tu od 8 tysięcy lat! Na ten region przypada większość ogólnokrajowej produkcji wina, które jest słabsze niż znane nam wina. Nie ma w nich też żadnych nienaturalnych dodatków, o czym przekonaliśmy się sami – nie mieliśmy rano kaca, a wypiliśmy niemałe ilości:) Nie brakuje tu też cennych zabytków kultury, klasztory w Gremi, Alawerdi czy Dawid Geredża (skalny monastyr z VI w. położonego w półpustynnym, skalistym krajobrazie na samej granicy z Azerbejdżanem), ale już mamy dosyć zwiedzania:) Tutaj czas jakby zwalnia. Już się nigdzie nie spieszymy. Wstajemy późno po biesiadzie dzień winnice w okolicy Kwareli i poznajemy najstarszy na świecie i nadal praktykowany sposób wytwarzania wina – metoda kachetyjska, inna niż europejska, gdzie zamiast beczek używa się glinianych kwewri, przechowywanych w ziemi dla odpowiedniej temperatury fermentacji. Oczywiście nie zabrakło degustacji, zarówno wina, brandy, czaczy, a nawet spirytusu 96,6% (tylko zamoczyliśmy dziubek:)). W winach zawarta jest historia, kultura i styl życia Gruzinów. Odwiedzamy też piwnice, gdzie przechowywane są stare wina. Drugą połowę dnia spędzamy nad koniec dnia udajemy się na spacer wąskimi uliczkami miasta w cieniu bogato zdobionych drewnianych balkonów z rzeźbionymi ornamentami, aby zakończyć wieczór biesiadą. W Gruzji istnieje tradycja supry, czyli wspólnej uczty przy suto zastawionym stole, której obowiązkowym elementem są poetyckie toasty. Pyszne jedzenie, różne trunki:) i zabawa pod gwiazdami do wschodu słońca:) Wino i czacza Biesiada w Kachetii Plantacje winogron w Gruzji Winiarnia w Kachetii Piwnica z winamiDzień 12 – Uplisciche, Gori, Chiatura i KatskhiW drodze na lotnisko w Kutaisi odwiedzamy jedno ze starożytnych skalnych miast Gruzji – Uplisciche. Wykute w skale budynki i tunele, które są datowane na lata V w. do średniowiecza, robią ogromne wrażenie, zwłaszcza w zestawieniu z widokami doliny. Było ważnym ośrodkiem politycznym i religijnym kraju. Kres świetności miastu przyniosły najazdy mongolskie w XIV w. Kompleks został częściowo zniszczony podczas trzęsienia ziemi w 1920 przystanki to Gori, znane z ruin twierdzy na wzgórzu, ale przede wszystkim jako miejsce urodzenia Józefa Stalina. Dom, w którym się urodził i żył stanowi część muzeum poświęconego radzickiemu przywódcy. Znajduje się tu wagon pociągu, którym podróżował (z herbem CCCP) oraz pomnik, który wcześniej stał pod ratuszem. Muzeum Stalina nie służy podtrzymywaniu jego kultu, ale pokazuje jak w nie tak dawnej przeszłości, za pomocą w sumie prostych metod, urabiano całe społeczeństwa (lekcja historii).Następnie odwiedzamy ośrodek przemysłowy Chiatura, kiedyś słynący z wydobycia rud manganu. Ze względu na strome doliny rzeki w 1954 zbudowany został w mieście system kolejek linowych, który miał ułatwić transport pracowników tutejszej kopalni. System funkcjonuje nieprzerwanie do dzisiaj, pomimo złego stanu technicznego. Pomimo niemałych obaw decydujemy się jednak na przejazd tym miejskim środkiem transportu:) Ostatnim przystanek to powstały na skalnej kolumnie o wys. 40 m kościół w Katskhi. Obecnie przebywa tam mnich pustelnik otrzymujący na specjalnych sznurkach jedzenie, gdy przestaje je odbierać oznacza to, że należy wysłać tam kolejnego mnich aby go zastąpił… Uplisciche 2 Uplisciche Pomnik Stalina w Gori Kolejka w Cziatura KatshkiDzień 13 – Przylot do Katowic o godz. 6:40Mając więcej czasu do planu wycieczki, oprócz kolejnych regionów górskich i trekkingów (Tuszetia i Chewsuretia, chętnie tu wrócę choćby ze względu na te miejsca) oraz odwiedzenia Mcchety i kompleksu klasztornego Dawid Geredża, warto dodać Azerbejdżan. Położony po sąsiedzku kraj otwierający się na turystykę to brama orientu – kraina meczetów, pałaców chanów i karawanserajów, ale i reliktów komunizmu oraz… wulkanów do albumu ze wszystkimi zdjęciami „Gruzja i Armenia lato 2015” – LINKKilka informacji praktycznych Gruzja i Armenia:Paszporty Gruzja i Armenia – w przypadku Gruzji dokumentem uprawniającym do bezwizowego wjazdu i pobytu do 90 dni na terytorium Gruzji jest dowód osobisty (od stycznia 2011 r.), w przypadku Armenii konieczny jest paszport ważny co najmniej 6 miesięcy (od stycznia 2013 r. nie ma wiz)Język Gruzja i Armenia – gruziński i armeński, ale spokojnie dogadamy się po angielsku (wskazana choćby podstawowa znajomość rosyjskiego)Waluta Gruzja i Armenia – w Gruzji walutą jest lari, obecny kurs to 1 GEL = 1,6-1,7 PLN, a w Armenii dram, 100 AMD = 0,8 PLN. Na miejscu tylko w dużych miastach w sieciówkach można płacić kartą, warto zatem zabrać trochę dolarów lub euro i wymienić na miejscuCeny Gruzja i Armenia – za zakupy w sklepie zapłacimy podobnie a często mniej niż w Polsce, dużo tańsze są alkohole, papierosy, paliwo. Za porządny obiad w knajpie z zimnym piwkiem zapłacimy 15-20 Gruzja i Armenia – zdecydowanie polecam świetną gruzińską kuchnię, chaczapuri – placki z nadzieniem z tartego solonego sera (w wersji adżarskiej ma kształt łódeczki, przed podaniem w gorący środek wbija się jajko i dodaje odrobinę masła, podczas jedzenia odrywamy kawałek ciasta, mieszamy nim wszystko w środku i zjadamy), khinkali lub chinkali – pierogi-sakiewki z mięsem (jedzenie ich wymaga opanowania specjalnej techniki – należy je najpierw ostrożnie nadgryźć i wypić znajdujący się w środku bulion, a następnie zjadamy dookoła całość pozostawiając na talerzu jedynie końcówkę), potrawę z fasoli lobio, naleśniki z mielonym mięsem kababi oraz zupę gulaszową ostri. Warto również wspomnieć o czurczcheli, czyli charakterystycznym gruzińskim deserze produkowanym z orzechów i winogron (orzechy są wiązane nićmi, następnie gotowane w soku z winogron i masie z mąki kukurydzianej oraz cukru)Bagaż – podróżując większą grupą warto złożyć się na dodatkowy bagaż rejestrowany (b. duże wymiary, do 32 kg, 240zł w dwie strony). W przeciwnym wypadku wszystkie grube i ciężkie ubrania w tym buty, polary, kurtki ubieramy na siebie, dzięki temu w praktyce na ponad tygodniowy wyjazd spokojnie można zmieścić się nawet w 35-litrowy plecak (część rzeczy można sobie przeprać na miejscu)Co zabrać? – paszport, ubranie odpowiednie do pory roku (w lecie głównie krótkie spodenki i koszulki, w zupełności wystarczy jedna bluza i długie spodnie, poza sezonem może się przydać nawet czapka i rękawiczki oraz odzież termo), kurtka przeciwdeszczowa, wygodne buty (adidasy lub obuwie trekingowe), sandały i klapki, okulary przeciwsłoneczne, miniapteczka, nakrycie głowy (ew. chusta/bandamka), krem z filtrem UV i pomadka do ust, kosmetyki, ręcznik szybkoschnący, aparat fotograficzny, ładowarki, panie na pewno jakieś nakrycie głowy (może być chusta lub szal) w związku ze zwiedzaniem obiektów sakralnych; panowie spodnie z nogawkami poza kolana (choć w większości miejsc dostępne bezpłatne okrycia), opcjonalnie kije trekingoweInne – dobrą opcją jest zakup na miejscu karty telefonicznej np. Geocell za 7 lari mamy do wykorzystania 2GB (komunikatory internetowe to dużo tańsze rozwiązanie niż drogie telefony czy smsy do Polski), zabrać dodatkowy mniejszy plecak na trekkingi. Oszacowanie budżetu na wyjazd było dla nas o tyle trudne, że jechaliśmy po raz pierwszy na dłużej niż 2 tygodnie, a do tego od razu do kilku krajów. Ale nasze założenia finansowe się sprawdziły. Ba! Nawet wydaliśmy mniej niż zakładaliśmy! Najpierw chciałabym nas trochę scharakteryzować. Gdybyśmy mieli określić siebie w podróży wg następującej skali: 1 – tylko autostop, namiot, najtańsze jedzenie i w ogóle podróż za grosze, oby tylko podróżować najlepiej cały czas! 2 – podróżujemy dość tanio, głównie stopem, mamy też namiot, jedzenie przyrządzamy sami albo jemy w tanich lokalnych knajpkach, ale jeśli chcemy czegoś spróbować, to sobie to po prostu zafundujemy, nie jesteśmy sknerusami 3 – najlepiej, żeby standard noclegu był taki jak w domu, podróżujemy własnym samochodem albo lokalnym transportem, jemy w knajpkach i restauracjach 4 – samochód można zawsze wynająć, standard ma być lepszy niż w domu, a jedzenie porządne, w końcu na wakacjach ma się odpocząć od szarej rzeczywistości 5 – jak szaleć, to szaleć! to zdecydowanie jesteśmy numerem 2. Swój budżet wyliczyliśmy wg pewnego schematu, który opracowaliśmy na podstawie kilkuletniego (już?) doświadczenia w podróżach dalszych, bliższych, dłuższych i krótszych. Samemu schematowi poświęcę odrębny wpis, a teraz już konkrety. Budżet podzieliliśmy na dwie grupy, a te na cztery podgrupy: 1. przed wyjazdem zakup rzeczy potrzebnych na wyjazd ten i kolejne (np. ciuchy, plecaki, sprzęt foto, członkostwo w Wizzair Discount Club) zakup rzeczy potrzebnych na konkretnie ten wyjazd (np. kosmetyki, jedzenie, ubezpieczenie, bilety lotnicze, mapy, przewodnik itp.) 2. w trakcie wyjazdu koszty, których na pewno nie unikniemy (np. wejściówki albo przejazdy taksówką czy busem do niedostępnych miejsc) średnie koszty życia na dzień na osobę, czyli to, gdzie można najwięcej zaoszczędzić (w tym będą noclegi, przejazdy, zakupy i inne niespodziewane wydatki) Poniżej podajemy uproszczony przelicznik walut, którym się kierowaliśmy przy układaniu budżetu (zawsze zaokrąglamy do góry): 1 gruzińskie lari (GEL) ~ 2 pln (dokładnie w chwili pisania tego postu 1,94 pln, przed wyjazdem był bardzo podobny) 1000 armeńskich dram (AMD) ~ 8 pln (7,93 pln) 1 turecka lira (TRY) ~ 2 pln (1,58 pln) – w tym przypadku zawyżyliśmy dużo do góry, żeby było łatwiej liczyć 1 dolar amerykański (USD) ~ 3,30 pln (3,24 pln) Kurs walut przed wyjazdem sprawdzamy zawsze na stronie PS. Do Gruzji i Armenii bardziej opłaca się wziąć dolary niż euro – jest lepszy kurs. A teraz nasze założenia budżetowe w cyferkach: 1. przed wyjazdem sprzęt potrzebny na wyjazd ten i kolejne: tego właściwie nigdy nie liczymy do kosztów wyjazdu – co jakiś czas sprawdzamy swój sprzęt i ewentualnie uzupełniamy go z budżetu, który ustalamy na początku roku, ale wspomniałam o nim, żeby uprzedzić pytania o właśnie te rzeczy zakup rzeczy potrzebnych na konkretnie ten wyjazd: 1680 pln; w skład wchodzą: – kosmetyki, jedzenie, mapy i przewodnik: ok. 400 pln – ubezpieczenie na 40 dni dla dwóch osób w Warcie: 580 pln – bilety lotnicze w Wizzair Warszawa-Kutaisi dla dwóch osób + 1 duży bagaż podręczny + bagaż rejestrowany: 700 pln 2. w trakcie wyjazdu po zaplanowaniu, co chcemy zwiedzić, przygotowaliśmy na ten cel 1000 pln (szczegóły za chwilę) Po przeanalizowaniu cen w Gruzji, Armenii i Turcji, a także wzięciu pod uwagę, że będziemy jeździć głównie autostopem i poza miastami spać w namiocie, przyjęliśmy, że 15$ na osobę na dzień to wystarczająca kwota (komu się nie chce liczyć powiem tylko, że to wychodzi 100 złotych za dzień / parę). Ponieważ byliśmy elastyczni, a nasz wyjazd miał trwać do 40 dni, to część pieniędzy mieliśmy przy sobie, a pozostałą część wypłacaliśmy. Dużo wcześniej już czytaliśmy o Gruzji i Armenii i zaplanowaliśmy, co mniej więcej chcemy zobaczyć. Na miejscu oczywiście życie weryfikowało nasze plany i czasem z czegoś rezygnowaliśmy, a w ogóle to okazało się, że w wielu miejscach respektowana jest karta studencka ISIC. Poniżej nasze przedwyjazdowe założenia (ceny podane obok atrakcji są za jedną osobę bez zniżki; ceny w nawiasie są po uwzględnieniu zniżki studenckiej za osobę): 1. Gruzja (400 pln przeznaczyliśmy, ale w sumie wyszło 180 pln) – Jaskinia Prometeusza 6 GEL (3 GEL) – Muzeum Stalina w Gori 15 GEL (10 GEL) – Muzeum Narodowe w Tbilisi 5 GEL (1 GEL) – Galeria Narodowa w Tbilisi 5 GEL (1 GEL) – taxi w Mcchecie 20 GEL – po wynegocjowaniu zapłaciliśmy 15 GEL – taxi do Davit Gareji 50 GEL – jechaliśmy z Paulą i Dawidem, których poznaliśmy w Tbilisi, i po negocjacjach zapłaciliśmy po 15 GEL na parę! 🙂 – skalne miasto w Wardzi 3 GEL (1 GEL) – marszrutka Tbilisi – Kazbegi 10 GEL (w jedną stronę) – Muzeum Historyczne w Kutaisi 3 GEL 2. Armenia (150 pln przeznaczyliśmy, ale wyszło 100 pln) – świątynia w Garni 1000 AMD – Muzeum Manuskryptów w Erywaniu 1000 AMD (200 AMD) – Muzeum Historyczne w Erywaniu 1000 AMD – Galeria Narodowa w Erywaniu 800 AMD – Twierdza Erebuni w Erywaniu 1000 AMD – ruiny katedry w Zwartnoc 700 AMD – kolejka linowa do monastyru Tatev 4000 AMD 3. Turcja (przeznaczyliśmy 400 pln, ale wyszło 290 pln) – wiza 20$ – taxi do Ani 90 TRY – wstęp do ruin miasta Ani 5 TRY – bus do Nemrut Dağı 10 TRY – wstęp do Nemrut Dağı 6,50 TRY Sumując wszystkie wejścia bez zniżek (oczywiście licząc x2) i przejazdy, których nie uniknęlibyśmy, założyliśmy, że 1000 pln (dokładnie wychodziło mniej, ale zawsze dorzucamy jakiś gratis na wszelki wypadek) musimy mieć ze sobą. W efekcie i tak wydaliśmy tylko 540 pln (kilka miejsc z tej listy odpuściliśmy, np. Nemrut Dağı w Turcji, muzeum w Kutaisi, a w Erywaniu byliśmy tylko w Muzeum Manuskryptów). Tak naprawdę najwięcej udało nam się zaoszczędzić w Gruzji (założyliśmy 400 pln, a wydaliśmy ok. 180 pln). Głównie dzięki karcie ISIC. Niesamowite jest to, że respektują ją naprawdę wszędzie! Więc każdemu, kto jeszcze jest studentem (bez względu na wiek), polecam przed wyjazdem do Gruzji wyrobienie sobie karty ISIC. W końcu to tylko 24 złote! 🙂 Natomiast jeśli chodzi o dniówkę, to po powrocie okazało się, że wydawaliśmy mniej, niż założyliśmy. Zamiast 100 pln / dzień / parę wyszło nam średnio około 85 pln / dzień / parę. Czyli w ciągu 30 dni wydaliśmy 2560 pln. A teraz czas na podsumowanie kosztów, które ponieśliśmy: 1. bilety + niezbędne rzeczy + ubezpieczenie ~1680 pln 2. zwiedzanie ~ 570 pln 3. wydatki codzienne w podróży ~ 2560 pln Czyli razem: 4810 pln / 2 osoby / 30 dni To znaczy, że tydzień za osobę kosztował mniej niż 600 pln. Można? Można! A teraz przydatne info dla tych, którzy zamierzają się tam wybrać prędzej czy później. Jeszcze tylko przypomnę, żeby nie szukać: 1 gruzińskie lari (GEL) ~ 2 pln 1000 armeńskich dram (AMD) ~ 8 pln Ceny jedzenia i w Gruzji, i w Armenii są troszkę niższe od polskich. wino – ok. 4 lari chleb – 0,7 lari piwo 2 litry – 5 lari woda 1,75 l – 0,75 lari średniej wielkości melon czy arbuz – ok. 2 lari lody na patyku (najlepsze na armeński upał :D) – 200 dram Średnio za zakupy w supermarkecie, kiedy uzupełnialiśmy swoje zapasy (np. w jogurty, konserwy, wodę, chleb, słodycze, a na wieczór jakieś winko lub piwko) płaciliśmy ok. 30-60 złotych. Oczywiście weźcie pod uwagę, że to były zakupy na kilka (4-5) najbliższych dni i dla dwóch osób od razu. Ceny kosmetyków są podobne, chyba że mowa o kosmetykach do opalania. Albo po. Te wszędzie są droższe niż u nas. Paczka papierosów – 2-3 lari W restauracjach i knajpkach ceny w Gruzji są zbliżone do naszych, a w Armenii raczej trochę niższe. W Tbilisi na starym mieście za 3 dania, piwo i coca-colę – 20 lari W Signagi w genialnej knajpce za wodę, chaczapuri po adżarsku i chinkali – 13 lari W tej samej knajpce sprite’a, chaczapuri na szaszłyku i chaczapuri po adżarsku – 26 lari W Erywaniu za 2 gyrosy i 2 coca-cole – 3000 dram W Erywaniu w kaukaskiej knajpce za chinkali i 2 dania makaronowo-mięsne (tak wielkie, że ledwo zjadłam 1/3 swojej porcji…), a do tego piwo – 5000 dram McDonald’s się z tego jest 2x drożej niż u nas. Ale to nie dziwne, w całym kraju jest tylko 5 Maców (pierwszy otwarto dopiero w 2010 roku), które w większości przyciągają rosyjskich turystów. W Batumi za powiększony zestaw BigMac + 2 czizburgery i duże frytki zapłaciliśmy 20 lari!!! Zachciało się, to trzeba płacić… Transport jest bardzo tani. Np. marszrutką z Tbilisi do Kazbegi (150 km) to tylko 10 lari w jedną stronę (20 pln). Wszelkie przejazdy podmiejskie, np. Tbilisi – Mccheta albo Kutaisi – Gelati to 1 lari. Przejazd metrem w Tbilisi to 0,5 lari. Przejazd marszrutką lub trolejbusem w Erywaniu to 100 dram. Przejazd marszrutką z Erywania do Eczmiadzynu / Garni to 300 dram. Taksówek lepiej unikać, bo gruzińscy taksówkarze to starzy wyjadacze. Jeśli jednak nie ma innej opcji (np. do Davit Gareji) to trzeba się targować! Gruzini są w gorącej wodzie kąpani i czasami zejdą z ceny tylko po to, żeby nie dać zarobić swoim kolegom. A poza tym i tak większość drogi jadą na wyłączonym silniku, żeby zaoszczędzić. 😛 Wynajem samochodu to koszt od 30$ wzwyż w sezonie. Ale żeby przecierpieć jazdę na gruzińskich drogach i mieć przy sobie cały tobół, dobrze jest wynająć jakiś samochód terenowy (tutaj nawet lokalni jeżdżą ładami 4×4), a to już koszt co najmniej 80$ / dzień. Paliwo jest trochę tańsze niż u nas, ale szału nie ma. 1 litr to ok. 4 złote. W Gruzji jest taniej niż Armenii, ale przyznam, że nie mieliśmy okazji jakoś bardzo się temu przyglądać. Dlatego, że w Gruzji nikt z nami nie tankował, a w Armenii jak tankowali to gaz. W Armenii na każdym kroku są wielkie stacje tylko z gazem. Muszą być wielkie, bo gaz jest tam bardzo tani, a tankowanie zajmuje tyle, co przygotowanie i wypicie jednej kawy (dlatego właśnie wszyscy tam piją kawę), czyli ok. 20 minut. Nawet do pół godziny. Więc jak już zjedzie się kilkanaście samochodów, to trzeba je gdzieś pomieścić. Niemcy, z którymi jechaliśmy, myśleli, że to myjnie samochodowe. 😛 Ceny noclegów zależą oczywiście od standardu, w jakim chcemy spać. My nocowaliśmy w najtańszych hostelach, gdzie czasami na łóżku zamiast materaca były deski przykryte dwoma kocami, za co płaciliśmy 10 lari / osobę. W Armenii najniższe ceny to ok. 5000 dram / osobę. Najczęściej jednak spotyka się hostele odpowiednio za 20-25 lari i ok. 7 000-10 000 dram / osobę / noc. W Armenii w 90% hosteli w cenę wliczone jest śniadanie, w Gruzji nie. Podane ceny są za pokoje wieloosobowe. Łatwo się domyślić, że jeśli ktoś chce więcej prywatności, to odpowiednio więcej zapłaci, bo nawet 30 lari i 20 000 dram. A w hotelach jeszcze więcej. Ale tym, co jeszcze nie mieli okazji spać w hostelach po taniości, polecamy dormitoria, bo wtedy można spotkać naprawdę ciekawych ludzi z całego świata! U nas był to przekrój od Salvadoru przez Francję, Włochy, Niemcy, Polskę, Szwecję, Izrael, Turcję, Iran aż do Sri Lanki. 😉 We wszystkich noclegowniach (nawet najtańszych guesthousach) jest WI-FI. Batumi pozostaje dla nas cenową tajemnicą. Byliśmy tam tylko przez 2-3 godziny, żeby zobaczyć jak wygląda. To takie gruzińskie Międzyzdroje. Uciekliśmy stamtąd jak najszybciej. Ale jesteśmy pewni, że jest tam drożej niż w Tbilisi. gruzińskie lari Jeśli ktoś uważa, że nie umiałby spać w namiocie i podróżować stopem (nie wszyscy są w stanie się przełamać i rozumiemy to), czyli wg naszej skali zdecydowanie uważa się za numer 3, to też ciągle jeszcze może pojechać do Gruzji i Armenii za niewielkie pieniądze. Na dzień za osobę można szykować już 75 złotych + wejściówki na to, co chcemy zwiedzić. Razem z przelotem nie powinno wyjść więcej niż 2000 złotych za 7-10 dni. Taniej jest oczywiście przed i po wakacjach (chociaż w górach jest dużo chłodniej). Dla porównania najtańsze wycieczki objazdowe po tym regionie z polskim biurem podróży to koszt około 3 tysięcy złotych i więcej. Ceny rosną, to trzeba przyznać. Z Europy do Gruzji przyjeżdża coraz więcej turystów, a turyści to przecież kasa. Chociaż Armenia jeszcze nie jest tak łatwo dostępna (chyba że Wizzair i tu będzie latał). Jednocześnie spadają ceny noclegów, bo rośnie konkurencja. Gruzja szybko staje się drugą Chorwacją. Saakaszwili od początku był nastawiony na turystykę i turystów z Zachodu i widać to po odrestaurowanych miastach i miasteczkach (Tbilisi, Batumi, Signagi), a także bardzo zadbanych atrakcjach turystycznych. Armenia wciąż jeszcze jest naturalna, a przede wszystkim nie przyjeżdża tam tylu Polaków, co do Gruzji. Więc jeśli macie jechać, to teraz. Kaukaz Południowy to świetny kierunek na swoją pierwszą „dalszą” podróż z plecakiem i podszkolenie rosyjskiego! 😉 armeńskie dramy DZIEŃ: Wylot z Warszawy. Przelot do BAKUZwiedzanie Baku. Żadne miasto na Kaukazie nie zrobiło tak wielkiej kariery i nie przeżyło tak oszałamiająco szybkiego rozwoju jak Baku. Ze stosunkowo niedużej, jeszcze w połowie XIX w., miejscowości, Baku zmieniło się w ogromne miasto, które stało się stolicą Azerbejdżanu. Swoje złote lata Baku miało na przełomie XIX - XX w., w okresie słynnej gorączki naftowej, kiedy stało się światową stolicą nafty. Te czasy pozostawiły najpiękniejsze budowle miasta, zbudowane w charakterystycznej dla niego architekturze. W dniu dzisiejszym Baku to największe i najbogatsze miasto Kaukazu. To również najbardziej kosmopolityczne, wielonarodowościowe i wielokulturowe miasto Azerbejdżanu. Najstarsza część miasta Iczeri - Szeher wpisana na listę UNESCO. To serce Baku i ta część miasta, która do tej pory zachowała koloryt dawnego Baku - charakterystyczne wąskie, małe uliczki, specjalnie tak zbudowane, aby osłabić siłę silnych zimowych wiatrów, podwórka, zaułki, stare domy z oszklonymi balkonam. Pałac Szirwanszachów wpisany na listę UNESCO jest położony na wzgórzu, najwyższym punkcie Iczeri - Szeher, pałac był jedną z rezydencji władców Szirwanu, państwa istniejącego w IX-XVI w. na terenie Azerbejdżanu i płd. Dagestanu. Najstarsze budowle w kompleksie pałacowym powstały w końcu XIV w., ale większość z nich powstała w latach 30-40-tych XV w. za panowania szirwanszacha Chalilullaha I, kiedy Szirwan przeżywał okres największego miasta z architekturą okresu słynnej gorączki naftowej z przełomu XIX - XX w. Niewiarygodnie szybki rozwój miasta, na przełomie XIX-XX wieku spowodował, że do Baku przybyło wielu architektów. Ludzie wzbogaceni na wydobyciu ropy naftowej zamawiali do zaprojektowania wiele kamienic i domów czasem przypominających całe pałace. Ogromną i decydującą rolę w zabudowie miasta odegrali polscy architekci, którzy zapoczątkowali w tym okresie oryginalny, niepowtarzalny styl okrzyknięty bakińską secesją. W przerwie zwiedzenia tradycyjny azerbejdżański stół herbaciany w najładniejszej herbaciarni miasta urządzonej w stylu regionalnej architektury. Herbata jest tu przyrządzana w samowarze, opalanym węglem Historyczne Muzeum mieści się w byłej rezydencji, najbardziej znanego bakińskiego milionera epoki gorączki naftowej Zeynalabdina Tagryeva, zbudowanej w latach 1893-1902, przez polskiego architekta Józefa Gosławskiego. Ogromny budynek, który zajmuje cały kwartał często jest nazywany pałacem Tagryeva. Bardzo okazałe są udostępnione do zwiedzania prywatne salony. Znajdujące się tu obecnie muzeum historyczne, ma najbardziej bogatą kolekcję eksponatów i najbogatszą ekspozycję ze wszystkich historycznych muzeów Azerbejdżanu. Przedstawione są tu eksponaty z różnych epok poczynając od człowieka pierwotnego do czasów współczesnych. Kolacja w regionalnej restauracji z szeroką gamą dań kuchni azerbejdżańskiej i miejscowym alkoholem. Nocleg w Baku. DZIEŃ: Śniadanie. Spacer po nadmorskim bulwarze. Następnie Muzeum Dywanów. Ręcznie tkane dywany to najsłynniejsze i najbardziej znane w świecie rzemiosło artystyczne Azerbejdżanu. Otwarte w 1967 r. Muzeum Dywanów w Baku było pierwszym tego rodzaju muzeum w świecie. W 2014 r. otwarto nowy budynek muzeum który swoją formą przypomina zwinięty w rulon dywan. Oprócz samych dywanów są tu również wystawiane wyroby wykonane techniką dywanową, tradycyjna odzież i jedwabne chusty, hafty, ceramika, wyroby jubilerskie, ręcznie kute wyroby miedziane, biała broń. Wzgórze Shehidler Khiyabani skąd roztacza się panorama Baku i zatoki bakińskiej. Meczet Bibi Heybat. Ten położony na samym krańcu Baku meczet posiada duże znaczenie kultowe. Obecny bardzo okazały meczet został zbudowany praktycznie od podstaw w końcu lat 90-tych na miejscu starego meczetu z 1282 r. zburzonego w 1936 r. W czasie swej podroży po Kaukazie w latach 50tych XIX w. odwiedził go Aleksander Dumas, opisujący jego w swoich wspomnieniach. Przejazd do Parku Narodowego GOBUSTAN, które znajduje się na liście UNESCO. Jest to obszar pustynny wulkaniczny pokryty skałami (ponad 4 tysiące) z petroglifami z epoki neolitu. Po powrocie do Baku odwiedzenie bazaru (głównie części spożywczej, gdzie można kupić owoce, zioła, przyprawy, czarny kawior, wędzonego jesiotra, azerbejdżańską herbatę). kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do rezerwatu historycznego w leżącej niedaleko Baku miejscowości QALA - możliwe jest aktywne zwiedzanie z uczestniczeniem w prezentowanych rzemiosłach, pieczenie chleba, doglądanie wielbłądów; można wykonać zdjęcia w tradycyjnej odzieży itd. Zwiedzanie półwyspu APSZERON na którym leży Baku. Historia tego regionu na przestrzeni całych wieków była ściśle związana z dziejami Baku. W dawnych czasach, w związku z istniejącymi tutaj „wiecznymi ogniami” samoczynnie płonącymi w miejscach ujścia naturalnego gazu, bardzo silne wpływy na tym terenie miał zoroastryzm, w którym kult ognia miał wielkie znaczenie. Apszeron posiada bardzo upalny klimat; średnia roczna opadów atmosferycznych wynosi około 200-300 mm. Lato jest bardzo gorące, suche, praktycznie bez opadów, temperatura osiąga nawet + 42°C +43°C. Dzięki temu pod gorącym słońcem rodzą się owoce o dużej zawartości cukru. Miejscowe figi, winogrona deserowe, pomidory nie mają sobie równych na Kaukazie. YANAR DAĞ (Płonąca Góra) – miejsce gdzie od niepamiętnych czasów płoną naturalne ognie w miejscach ujścia gazu ziemnego na powierzchnie ziemi. Meczet Amir Dżan jeden z najpiękniejszych meczetów Apszeronu. Świątynia Ognia "Atəşgah" w Surachany. XII-to wieczny zamek w Mardakan. Była dacza milionera Murtuza Muhtarowa - obecnie ogród dendrologiczny. Niezwykle okazałe mauzoleum Mirmoysum Agi – miejsce pielgrzymek miejscowej ludności. Wylot do GRUZJI / TBILISI. Przylot, transfer do hotelu. Kolacja nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Krótkie zwiedzanie starej części stolicy Gruzji TBILISI: katedra Świętej Trójcy, katedra Metechi (XIII w.), katedra Sioni (VII w), cerkiew Anczischati (VI w.), synagoga oraz spacer do górującego nad miastem pomnika Matki Gruzinki, a następnie do twierdzy Narikala (IVw.). Wyjazd do dawnej stolicy Gruzji – MCCHETY: kompleks Dżwari (VII - XI w.), Katedra Svetitskoveli (XI w.). Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd do Kachetii, jednego z najbardziej znanych regionów Gruzji. Zwiedzanie wykutego w skale kompleksu klasztornego Dawid Garedża (VI w.), usytułowanego na półpustyni Garedża. Spacer do klasztoru Udabno, aby podziwiać unikatowe freski z VIII w. oraz architekturę skalną. Następnie przejazd do SIGHNAGHI, miasta - twierdzy z XVIII w. Zwiedzanie klasztoru Bodbe z mogiłą świętej Nino – chrzcicielki Gruzji. Wizyta w wiejskim domu z degustacją wina. Przejazd do TELAVI. Nocleg DZIEŃ: Śniadanie. Zwiedzanie kompleksu klasztornego Alawerdi (XI w.) i Ikalto (VI w.). Przejazd do CINANDALI - zwiedzanie domu - muzeum książąt Czawczawadze (XIXw.). Powrót do TBILISI. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd w góry Kaukazu Gruzińską Drogą Wojenną, zwiedzanie malowniczej twierdzy Ananuri (XVI w.), przejazd przez kurort narciarski Gudauri, Przełęcz Krzyżowa (2395 m do miejscowości STEPANCMINDA, fakultatywnie wjazd na górę do cerkwi Cminda Sameba (2170 m z pięknym widokiem na Kazbek (Mkinwarcweri 5033 m obiad w formie pikniku. Powrót do Gudauri. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd do GORI, rodzinnego miasta Stalina (fakultatywnie zwiedzanie muzeum Stalina 8 USD / os.). Następnie zwiedzanie UPLISCICHE, skalnego miasta, założonego w VII w. Znajdują się tu: cerkiew z IX w., ogromna centralna sala, pokoje gościnne. Przejazd do KUTAISI, drugiego co do wielkości miasta Gruzji i historii sięgającej 3000 lat). Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Zwiedzanie historyczno - architektonicznego kompleksu w Gelati z XII w., katedry Bagrati z XI w. (oba pomniki są na liście UNESCO), zwiedzanie klasztoru Mocameta, położonego w urokliwym otoczeniu. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do BATUMI, uzdrowiska nad morzem regionu Adżaria: zwiedzanie rzymskiej twierdzy Gonio (IV kamiennego mostu Machuntseti i podziwianie wodospadu. Czas wolny. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd do BORŻOMI spacer po parku zdrojowym, degustacja mineralnej wody Borżomi prosto ze źródła. Następnie przejazd do BAKURIANI, ośrodka sportów zimowych, kolacja, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do WARDŻII, zwiedzanie kompleksu (XII-XIII w.), niegdyś 13-piętrowego dziś, po trzęsieniu ziemi, nieznacznie niższego, wykutego w skale miasta. Piknik. Następnie oglądanie z zew. CHERTWISI, twierdzy z X w. Przyjazd do granicy z Armenią, przekroczenie pieszo i autokarem armeńskim dojazd do GIUMRI. Zakwaterowanie w hotelu, nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Wyjazd przez – Spitak – Wanadzor – Alawerdi – do HACHPAT – zwiedzanie klasztoru z XI wieku. Razem z pobliskim klasztorem Sanahin znajdują się na liście UNESCO. Słyną z licznych chaczkarów. Obiad. Przejazd do prowincji Tawusz. Nocleg w DILIDŻAN lub pobliżu jeziora Sewan DZIEŃ: do Jeziora SEWAN, jednego z największych górskich słodkowodnych jezior Eurazji, zwiedzanie klasztoru Sewańskiego (IX w.) – Noratus, największe w Armenii skupisko chaczkarów z okresu od X do XIX wieku. - Stamtąd górska droga poprowadzi nas na przełęcz Selim (2410 gdzie wśród alpejskich łąk odkryjemy średniowieczny karawansaraj, zajazd, zbudowany w czasach, gdy szlakiem tym wiodła jedna z nitek słynnego Szlaku Jedwabnego. Zwiedzanie winiarni Areni wraz z degustacją. Następnie zwiedzanie ZORAC KARER - to jedna z największych tajemnic Armenii datowanym na siódme tysiąclecie przed naszą erą obserwatorium astronomiczne. Przejazd do GORIS. Kolacja. Nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Przejazd do CHNDZORESK, skalnej wioski gdzie można poczuć się tak, jakby czas się zatrzymał. Ludzie żyli tu pomiędzy skałami, w tradycyjny sposób w jaskiniach, aż to 1958 roku. Przejazd do Klasztoru TATEW nad kanionem rzeki Worotan. Przejazd wzdłuż widowiskowego kanionu pomiędzy czerwonymi skałami w stronę klasztoru Norawank (XIII w.), najpiękniejszy i najbardziej fotogeniczny klasztor Armenii. Obiad w restauracji w jaskini lub niedaleko rzeki Arpa. Przejazd do EREWANIA. Nocleg. DZIEŃ: Śniadanie. Zwiedzanie EREWANIA: centrum miasta, Skwer Republikański, opera, kaskady, Matenadaran (muzeum antycznych manuskryptów). Wyjazd do ECZMIADZYNU, duchownego i administracyjnego centrum armeńskiego kościoła apostolskiego. Zwiedzanie: Sobór Eczmiadzynski (IV w.), Kościół św. Hripsima (VII w.). Wyjazd do miejscowości GARNI, do jedynej zachowanej pogańskiej świątyni w Armenii – poświęconej Bogu Słońca – Mitrze, zbudowanej w roku 77 przez króla Trata (z dynastii Arshakidów). Świątynia wykonana jest w stylu grecko-romańskim z charakterystycznymi filarami. Wznosi się z dumą na skalistym urwisku z głębokim kanionem odkrywającym piękny widok. Świątynia była letnią rezydencją dynastii Arshakidów. Zwiedzanie: zrekonstruowany Królewski Pałac oraz królewskie łaźnie w pobliżu. Przejazd do unikatowej świątyni skalnej św. GEGHARD (XII-XIII w.), nazwa której oznacza „święta włócznia” na cześć zachowanej włóczni, tej samej włóczni, która przekłuła Ciało ukrzyżowanego Jezusa. Teraz jest wystawiona w muzeum katedry Eczmiadzynskiej. Klasztor Gerard znajduje się na liście dziedzictwa światowego UNESCO (2000). Program przewiduje kolację w miejscowej restauracji. Przyjazd do Erewania. Kolacja, nocleg. DZIEŃ: Wylot z Erewania. Przylot do Warszawy. Gruzja, to państwo, które chciałem odwiedzić od dawna. Wiele naczytałem się na temat żyjących tam ludzi, ich gościnności, uprzejmości i "miłości" do Polaków po roku 2008. Chciałem doświadczyć tego wszystkiego na własnej skórze. Odkładałem jednak wyjazd do Gruzji z roku na rok, gdyż mój rosyjski stoi na niskim poziomie. Dwa lata nauki w podstawówce wystarczyły do tego, by rozumieć ten język, poznać cyrylicę (co przydało mi się niejednokrotnie, podczas pilotowania grup w Bułgarii), ale jeśli chodzi o komunikację w tym języku, to wciąż mam blokadę. Na szczęście jest Magda (btw, najlepsza osoba, jaką poznałem od dłuższego czasu ;) ), która od roku uczy się tego języka i posługuje się nim znacznie pewniej niż ja. Gdy szukaliśmy jakiegoś miejsca, gdzie moglibyśmy lowcostowo wyjechać na urlop i trafiliśmy na tanie bilety do Kutaisi, wybór był prosty - lecimy na dwa tygodnie do Gruzji! Widok na Gruzję z samolotu Od momentu zakupienia biletów mieliśmy miesiąc na przygotowanie do wyprawy. Czytaliśmy masę poradników, blogów, czerpaliśmy informacje bezpośrednio od blogerów. Stworzyliśmy sobie listę rzeczy, które chcielibyśmy zobaczyć, zwiedzić i tak narodził się pomysł, by zahaczyć jeszcze o Armenię. Do Azerbejdżanu też myśleliśmy wstąpić, ale wizja walki o wizę i dodatkowych kosztów szybko nam ten pomysł wybiła z głowy (oczywiście nie na zawsze, bo ja od kiedy przeczytałem "Przedwiośnie" zawsze chciałem odwiedzić ten kraj i wiem, że kiedyś to zrobię). Zdobywając informacje na temat naszej przyszłej podróży skupiłem się na pozytywnych aspektach, natomiast Magda... no cóż, bardziej na tych racjonalnych (psy z bieszenstwem, laseczki cholery w rzece, malarie, itd :D ). Dzięki temu przygotowaliśmy się wyśmienicie do wyprawy i cały nasz bagaż był pięknie zaplanowany. Nasz bagaż przed podróżą. W tym dużym plecaku jest jeszcze namiot. Plan był prosty, przylatujemy do Kutaisi, lecimy stopem do Mestii, tam spędzamy dwa dni chodząc po okolicznych szlakach; stamtąd śmigamy na Tibilisi, gdzie spędzamy max jeden dzień i lecimy na północ, Gruzińską Drogą Wojenną do Kazbegi. Śpimy przy Świątyni Tsminda Sameba i wchodzimy jak najwyżej na Kazbek (przynajmniej do Lodowca Gergeti), kolejna noc przy świątyni i stamtąd znowu do stolicy na konkretniejsze zwiedzanie. Potem udajemy się do Armenii, gdzie zwiedzamy stolice, śpimy na Khor Virap z widokiem na Ararat, może zwiedzamy jeszcze jakąś atrakcję w okolicach stolicy (a jest ich bez liku) i południem Gruzji lecimy stopem przez Wardzię w stronę wybrzeża, skąd mamy lot z Batumi do Polski. Plan był dość luźny i bardzo dobrze, bo podróże po Gruzji rządzą się własnymi prawami :) Przekonaliśmy się o tym już... na lotnisku w Pyrzowicach. Z powodu gęstej mgły i braku systemu ILS, który to nie pozwala na lądowanie i startowanie samolotów w trudnych warunkach atmosferycznych na tym lotnisku, nasz lot był opóźniony o... 11 godzin. Dzięki czemu plan na pierwszy dzień podróży wziął w łeb. Lądujemy w Kutaisi o 16:40 czasu lokalnego, czyli znacznie za późno by dotrzeć stopem do Mestii. Ale nie załamujemy się i próbujemy. Chcemy przynajmniej dotrzeć do Zugdidi, a stamtąd łapać marszrutkę następnego dnia rano. Po przebrnięciu przez stado nagabywaczy, oferujących najróżniejsze ceny za podwózkę marszrutkami (busiki typu ford transit, itp) lub taksówkami w różne miejsca Gruzji, ustawiamy się przy głównej drodze tuż obok lotniska, biegnącej w stronę wybrzeża na zachód i Tibilisi na wschód. Nie mija pięć minut, jak zatrzymuje się czarne BMW z przyciemnionymi szybami, pękniętą przednią szybą i dwoma Gruzinami w środku, wyglądającymi nieco spod ciemnej gwiazdy. Magda się trochę cyka, ale podchodzimy i zagadujemy gdzie jadą. Okazało się, że wytatuowani goście dość słabo mówią po rosyjsku (chyba nawet słabiej niż ja), ale zmierzają kilkadziesiąt kilometrów w tę samą stronę, co my, a potem dopiero zjeżdżają z głównej drogi.. Nie namyślając się długo wsiadamy i dzięki temu już mamy okazję zobaczyć, jak się jeździ w Gruzji. O gruzińskich kierowcach i ich brawurowej jeździe krążą legendy, a my już wiemy, że jest w nich ukryte nie ziarnko prawdy, a całkiem porządny głaz. Wyprzedzanie na trzeciego, a nawet na czwartego, ciągłe używanie klaksonu (to chyba wg Gruzinów najważniejsza część wyposażenia samochodu i nie wyobrażam sobie, by któryś kierowca wyruszył w trasę z niedziałającym klaksonem. Hamulcami czy sprzęgłem tak, ale nie klaksonem) czy mijanie z dużą prędkością włażących niespodziewanie na drogę krów lub świń... dużo by pisać. Ja z napięciem obserwowałem, jak chłopak prowadzący beemkę radzi sobie z coraz to nowymi przeciwnościami na drodze, a Magda kurczowo trzymała plecak i szczypała mnie w rękę oraz zamykała oczy. Trzeba jednak przyznać, że zarówno ten kierowca, jak i kolejni, z którymi mieliśmy okazje podróżować, mają niesamowity refleks oraz świetnie radzą sobie za kółkiem, nawet po spożyciu alkoholu ;) Krowy, wszędzie krowy... Przez to, że bariera językowa nieco utrudniała nam kontakt z chłopakami w czarnym samochodzie, postanowili oni włączyć bardzo głośno muzykę, zapalić papierosy i tak minęły nam pierwsze kilometry przejechane stopem z wiatrem we włosach wpadającym przez szeroko otwarte okna. Chcieli nas nawet poczęstować piwem, ale jeszcze za krótko byliśmy w tym kraju, by je przyjąć i grzecznie odmówiliśmy. Jakie było nasze zdziwienie, gdy w pewnym momencie z głośników usłyszeliśmy słowa piosenki w naszym ojczystym języku. Otóż na płycie znajdował się jakiś polski kawałek disco-polowy. Niestety nie wiem jaki, gdyż kompletnie nie słucham tego typu muzyki (no może poza momentami, jak mi Magda puści jakiś kawałek, który później się wkręci na tyle, że nie można się go pozbyć w żaden sposób ;/ ). Gdy dotarliśmy do miejscowości, gdzie Gruzini zjeżdżali z głównej drogi, postanowili nas wysadzić w dogodnym miejscu do łapania stopa, tuż przy zatoczce przy wyjeździe ze stacji benzynowej. Na pożegnanie obdarowali nas szczerymi uśmiechami, pomachali i ruszyli z piskiem opon w swoją stronę. Nie wiem czy minęły 2 minuty, jak zatrzymało się kolejne auto - Mazda (nie wiem, jaki dokładnie model, ale jakiś wan) z kierownicą po prawej stronie (co mnie nieco zaskoczyło). Kierowca nie był również za bardzo rozmowny, ale jechał kilkanaście kilometrów w tym samym kierunku, co my, więc nas zabrał. Praktycznie cały czas rozmawiał przez telefon, ale jechał mniej brawurowo niż jego poprzednicy. Kolejnym zatrzymanym przez nas samochodem był nowiutki Nissan, prowadzony jak się potem okazało przez policjanta z Tibilisi (był to pierwszy policjant w Gruzji, który zatrzymał się po tym, jak machnąłem ręką, ale nie ostatni). Vakhao, bo tak miał na imię, okazał się miłym gościem, który uległ urokowi Magdy tak bardzo, że zaproponował pomoc i nocleg, gdy będziemy w stolicy kraju. Dał swój numer telefonu, a gdy już wysiadaliśmy w miejscowości, do której zmierzał, kazał Magdzie znaleźć na swoim smartfonie siebie na fb, by mógł ją od razu zaprosić do znajomych. Coś, gdzieś na trasie do Zugdidi W miejscowościach, w których wysiadaliśmy, stanowiliśmy nie lada atrakcję. Ich mieszkańcy podchodzili do nas, zagadywali skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy. Ogólnie było to bardzo przyjemne i czuliśmy zewsząd płynącą do nas sympatię, ale także ciekawość i chyba niedowierzanie, że podróżujemy stopem. Wielu oferowało, że zatrzymają dla nas marszrutkę albo taksówkę, ale my oczywiście grzecznie odmawialiśmy i szliśmy w kierunku miejsca, gdzie mogliśmy spokojnie zatrzymywać kolejne auta. Ostatnim samochodem, jakim mieliśmy okazję zatrzymać tego dnia, a jednocześnie dotrzeć nim do samego Zugdidi był całkiem nowy mercedes, prowadzony przez Giorgija. Dzięki temu chłopakowi poznaliśmy, co tak naprawdę znaczy Gruzińska gościnność. Jechał on z Tibilisi do swojego rodzinnego domu, znajdującym się w miejscowości, którą obraliśmy sobie za cel po tym, jak opóźnił się nasz samolot. Giorgij zaproponował nam, że nie tylko zabierze nas do Zugdidi, ale także pokaże nam morze i zapewni nocleg. Oczywiście początkowo grzecznie odmówiliśmy, ale jak już zadzwonił do mamy, by szykowała kolację, nie mieliśmy innego wyjścia, jak zgodzić się na wszystko. Takie smakołyki czekały na nas u mamy Giorgija Gdy przyjechaliśmy na miejsce, to czekał już syto zastawiony stół. Na nim prawdziwy, gruziński chleb, grillowane mięso, warzywa, owoce paichu (to chyba była marynowana na słodko gruszka, ale pewności nie mamy) i oczywiście wino. Nana - mama Giorgija, okazała się przemiłą kobietą, która nadawała ton i tempo toastom oraz z którą można było porozmawiać praktycznie o wszystkim. Gdy się najedliśmy i napiliśmy do syta, Giorgij zgodnie z wcześniejszą obietnicą, zabrał nas do oddalonej około 20 km miejscowości - Anaklii. Pospacerowaliśmy po plaży, posiedzieliśmy nad morzem, posłuchaliśmy szumu małych fal, uderzających o niewielkie skałki wystające z wody. Czuliśmy jednak z Magdą zmęczenie wrażeniami pierwszego dnia w kompletnie nowym miejscu i około północy wróciliśmy do domu Giorgija. Spytaliśmy się go, gdzie możemy rozbić nasz namiot, ale on tylko się uśmiechnął, machnął ręką i kazał iść za nim oraz Naną. Anaklia Dom Giorgija z zewnątrz był w stanie surowym, ale w środku miał wyremontowane pokoje. Nas zaprowadził do pięknego, urządzonego w ciekawym stylu pokoju ze starymi meblami, fioletowymi zasłonami (Magda pewnie nazwałaby ten kolor jakoś inaczej, ale dla mnie to był fiolet :P ), obrazami na ścianach i ogromnym, wygodnym łożem. I tak pierwszą noc naszej wyprawy, gdzie nastawieni byliśmy na spanie w dzikich warunkach pod namiotem, spędziliśmy w miejscu, którego kompletnie się nie spodziewaliśmy. Giorgij pokazał nam również, gdzie jest wychodek, ale nie odważyliśmy się z niego skorzystać i po umyciu się za pomocą nasączonych chusteczek wskoczyliśmy do wyra. Mimo ogromnego zmęczenia, dość długo z wrażenia nie mogliśmy zasnąć. Miał być namiot, a było takie łoże :) Rano czekało nas śniadanie, które spożyliśmy wraz Giorgijem, jego mamą i ciotkami. Oczywiście było przepyszne i nie zabrakło domowego wina. W podzięce zostawiliśmy widokówkę z naszymi danymi i podziękowaniami za gościnę. Widniały na niej zabytki Wrocławia. Następnie Giorgij zapakował nas do auta i zawiózł do centrum miasta, gdzie czekała nas marszrutka do Mestii. Było to dla nas niesamowite przeżycie, że już pierwszego dnia mogliśmy poczuć na własnej skórze, jak wygląda prawdziwa gruzińska gościnność. Już wtedy wiedzieliśmy, że ten kraj jest szczególny, ale naprawdę zakochaliśmy się w nim, po spędzeniu nadprogramowych dni w stolicy Swanetiii - Mestii. Z Giorgijem i jego rodziną. Gruzja i Armenia - pierwsze spotkanie z Gruzją Reviewed by RepLife on 23:08 Rating: 5 Dodaj post Postów: 1 Forumowicz Renata Gruzja i Armenia. Czerwiec - lipiec 2018 2018-07-14 10:32:01 W te wakacje od 27 czerwca do 12 lipca byłam z Wytwórnią wyprawie do Gruzji i Armenii. Nie przemyślałam jeszcze wszystkiego, ale pierwsze wrażenia pozytywne. Wyprawa kulturowo - krajoznawcza, w tak krótkim czasie spróbowałam chyba wszystkiego co Zakaukazie ma do zaoferowania: przepiękne górskie krajobrazy, lodowce, pustynne stepy i prastare świątynie. Miejscowy koloryt - ludzie, którzy taniec, śpiew i gościnność "mają w genach", którzy (jak sami mówią o sobie) miłość traktują tak poważnie, że ich wszystkie piosenki o miłości są smutne (Gruzini znają 280 pieśni o miłości i wszystkie są smutne Postów: 1 Forumowicz Andrzej Krakowiak Zdecydowałem się i jadę od 17 sierpnia 2017-07-31 06:47:00 Dagmaro - pytałaś to się zgłaszam Postów: 1 Forumowicz Dagmara Towarzysz podróży 2017-06-30 13:18:59 Cześć, czy ktoś z forumowiczów wybiera się w pojedynkę na wyprawę w terminie ? Postów: 1 Forumowicz perel Gruzja Armenia 2016 2017-03-31 19:39:41 oj fajnie w Gruzji jest, choć może być coraz gorzej no i co to oznacza?, ano to że coraz więcej turystów z roku na rok przyjeżdża, trzeba się spieszyć żeby zobaczyć jeszcze Gruzję taką o jakiej piszą i mówią- Gruzję z gościną, przepychem i serdecznością. Zazwyczaj nie korzystam z propozycji biur podróży ale z Wytwórnią Wypraw powiem że nawet mi się podobało. Były hotele ale też rodzinne pensjonaty w których zażyliśmy miejscowego kolorytu, niektórzy to nawet za dużo, jeszcze chwila i sami by się zamienili w Gruzinów i Swanów i zapomnieli o tym że jakoś to do domu trzeba wrócić, a przynajmniej odprawę na lotnisku przejść. Ale do rzeczy- program obejmował chyba najciekawsze miejsca, na niektóre było więcej, na niektóre mniej czasu ale wiele można było zobaczyć i czas na relaks, zwłaszcza na końcu był także. Zresztą nie tylko Gruzja bo i Armenię przejechaliśmy. Bardzo podobał mi się Erewań i widoki południowej Armenii ale Swanetia to rzeczywiście obowiązkowy punkt programu. Kamienne wieże, chociaż już co nieco o nich wiedziałem, naprawdę robią wrażenie, zwłaszcza w Uszguli, oj i tu też trzeba się spieszyć zanim mieszkańcy się nie wzbogacą na tyle by pobudować sobie nowe chałupy, bo teraz faktycznie to co zobaczyłem, wyglądało jak zaginione wioski ze średniowiecza, można poczuć ze dotrało się do jakiegoś dalekiego świata. Przeczytajcie sobie dokładnie program i popatrzcie na mapę, to naprawdę fajna opcja że przez 15 dni można zobaczyć tak wiele i wcale nie w zabójczym tempie, jakby mogło się wydawać, na pewno w rozładowaniu programu pomogło po kilka noclegów w jednym miejscu, u nas niektóre osoby, nastawione bardziej na wypoczynek, zostawały sobie w miejscach noclegu by skupić się bardziej na Tbilisi czy Erewaniu. Najbardziej podziwiam rodzinę z dwójką kilkuletnich dzieci ale rodzice powiedzieli że już je przyzwyczaili nawet do bardziej ekstremalnych wojaży. Można by tu sporo opowiadać, piszę to by zachęcić do wyjazdów z nimi bo naprawdę mi się podobało i w tym roku myślę poważnie o Iranie z Azerbejdżanem. Postów: 2 Forumowicz Dorota Cytryniak Gruzja Armenia od 19 lipca 2016-04-14 18:17:37 Witam, czy ktoś wybiera się samotnie do Gruzji od 19 lipca? Proszę o kontakt: docytry@ Byłam już na tej samej wycieczce w 2015 r. i było tak ekstra, że jadę ponownie :-) Gdyby ktoś miał jakieś pytania o wyprawę, to też chętnie odpowiem. Postów: 0 Gruzja Armenia 2016-04-14 09:34:29 Prosze o kontakt osoby wyjeżdżające z Kalisza i okolic do Gruzji od 11 lipca wylot z katowic pod nr tel 664630876 Postów: 1 Forumowicz Rafał Gruzja-Armenia 2016-01-02 20:05:50 Witam wszystkich! Mam pytanie - ktoś z Rzeszowa lub okolic planuje wybrać się na wyprawę do Gruzji i Armenii w terminie lipcowym lub sierpniowym 2016? Jest to moje marzenie tegoroczne, które będzie również debiutem w Wytwórni:). Postów: 1 Forumowicz romankwiatkowski Gruzja Armenia 2015-12-21 09:46:58 Witam ... Planuję wyjazd z WW do Gruzji ,Armenii w 2016r / ew samodzielny wypad - super gdyby udało się zebrać grupkę / Proszę osoby ,które już były na takiej wyprawie z WW o uwagi i wszelkie opinie za które z góry dziękuję A dziś z okazji świat Bożego Narodzenia wszystkim wszystkiego dobrego / romankwiatkowski@ / Postów: 1 Forumowicz Igor Hauser Gruzja Armenia 4 września 2015-08-31 11:46:06 Witam, z chęcią dojedziemy ( 2 osoby ) do Warszawy/Lublina ze Śląska/Zagłębia na zbiórkę 4 WRZEŚNIA do Gruzji i Armenii. Jeśli ktoś się wybiera samochodem/prywatnym odrzutowcem i ma miejsce, to właśnie jesteśmy idealnymi kandydatami na te miejsca, nie ma problemu z dorzuceniem się na paliwo. Emil: @ Postów: 2 Forumowicz Mirek Czerski Gruzja Armenia Turcja 05-21,08,2015 2015-08-24 10:37:34 Wspaniała wyprawa, wiele kapitalnych wrażeń, wino ,czacza i jazda "gruzawikiem" po Kałkazie z wspaniałymi współtowarzyszami podróży pod opieką super pilotki P. Ani, która swoim zamiłowaniem do Gruzji nas zaraziła. Kilka linków do muzyki która nam towarzyszyła w wyprawie. polecam szczerze tą trasę. Postów: 2 Forumowicz Malgorzata Grellmann Gruzja-Armenia - 2015 2015-08-20 04:46:14 Witam, czy sa osoby z Wroclawia, ktore wybieraja sie w tym terminie? Chetnie wymienilabym informacje dot. dojazdu do Warszawy. Prosze o kontakt. Pozdrawiam, Malgorzata Postów: 1 Forumowicz Aleksandra Kreutzig Gruzja Armenia Turcja 2015-08-02 19:24:26 Witam! Szukam koleżanki w moim wieku(19-22 lata)na wyjazd 14 września do Gruzji, Armenii i Turcji. Jeśli znalazłaby się tutaj jakaś chętna, to bardzo proszę o kontakt: peacemaker90@ Pozdrawiam serdecznie, Ola. Postów: 1 Forumowicz Arkadiusz Kapelski Gruzja i Armenia 2015-07-31 21:43:51 Gruzja i Armenia 15-30 lipca wyjazd - niezapomniany kalejdoskop krajobrazów, pięknych miejsc i życzliwych ludzi. Szczególne podziękowania dla pilotki Kamili - to niezwykle ciepła, zyczliwa osoba, profesjonalnie przygotowana do wyjazdu. Kochająca ludzi, góry i kraje, które nam przybliżała. Dzięki temu bardzo autentyczna. Wyjazd trochę męczący, ale dzięki temu tak wiele zobaczyliśmy! Dziękuję! Polecam każdemu. Każdy znajdzie coś dla siebie: ośnieżone góry, ciepłe morze, zabytki i zapierające dech krajobrazy. Podziękowania dla całej grupy - byliście wspaniali! Szczególnie moc całusów dla Doroty, Ani, Zosi i Renaty. Pozdro, Arek Postów: 2 Forumowicz Jola Świerczyńska Gruzja, Armienia i Turcja od 2015-07-27 18:42:31 Witam. Mam do odstąpienia jedno miejsce na wycieczkę do Gruzji, Armienii i Turcji już od Ze względów zdrowotnych muszę zrezygnować. Cena mojej rezerwacji wynosi 2700,- a obecnie jest 2900,- Myślę, że jeśli znajdzie się chętna osoba, to możemy się dogadać, bo chciałabym odzyskać choć część zaliczki. Pozdrawiam i proszę o kontakt emi-45@ Postów: 1 Forumowicz Karolina Jakubczyk Gruzja Armenia 2015-07-01 07:34:25 Witam, czy wybiera się ktoś z okolic Opola do Gruzji 15 lipca? Postów: 1 Forumowicz Piotrek Świątkowski odpowiedż na post Kingi :D 2015-06-26 22:51:07 Kinga na pewno poznasz osoby jak będziesz jechała Autokarem na wycieczkę spokojnie ja z biurem wytwórnia wypraw w każdym roku jeżdżę na Bałkanach byłem 2 razy i było świetnie w tym roku lecę Gruzja Armenia i Turcja szkoda że nie lecisz tam 5 do 21 sierpnia :( jak coś to pisz na piottrr234@ życzę udanej wycieczki pozdrawiam i czekam na odpowiedź. Piotrek :) Postów: 1 Forumowicz Stanisław Palicki Gruzja i Armenia 2015-06-05 20:38:56 Z powodu choroby sprzedam wycieczkę dla dwóch osób w pokoju dwuosobowym w podanym terminie. Kontakt tasiu23@ Postów: 1 Forumowicz Jadwiga Gołembiewska Gruzja-Armenia 12-26 czerwiec 2015 2015-04-29 12:17:03 Wybieram się w powyższym terminie "w pojedynkę", mam rezerwację w pokoju wieloosobowym. Pojawiły się miejsca w pokojach 2-osobowych i chętnie zmienię rezerwację na taki pokój, ale w tym celu musi znaleźć sie jeszcze jedna osoba, która również chciałaby nocować w lepszych warunkach. Jeśli wśród uczestników tej wycieczki jest taka osoba - Pani - proszę o kontakt z biurem Organizatora. Pozdrawiam. Postów: 4 Forumowicz Nina Trojanowicz Gruzja - Armenia, wrzesien 2015 2015-03-30 09:57:53 W przypadku imprezy Gruzja Armenia nie ma wyżywienia, więc trzeba organizować we własnym zakresie. Jeżeli chodzi o obiady to myślę, że pilot zawsze wskaże miejsca/knajpki/sklepy gdzie można się zaopatrzyć albo coś zjeść. Zazwyczaj w przypadku śniadań wygrywa opcja buła do jednej ręki, jogurt do drugiej i w drogę. Postów: 2 Forumowicz Malgorzata Grellmann Gruzja - Armenia, wrzesien 2015 2015-03-29 18:45:10 Witam, jestem tu "nowa" , nigdy nie wyjezdzalam z Wytwornia, ale slyszalam wiele dobrego. Planuje wyjazd z kolezanka. Nigdzie w relacjach nie doczytalam sie jak wyglada wyzywienie na miejscu? Czy sniadanie jest tam gdzie nocleg, czy obiady i kolacje gdzies w drodze - jak wogole rozwiazany jest Problem wyzywienia? Czy moglby sie ktos wtajemniczony podzielic sie ta wiedza? Dziekuje z gory i pozdrawiam, Malgorzata z W-wia Postów: 1 Forumowicz Marek Senkowski Gruzja/Armenia 2014 2014-10-23 08:37:50 Witam. Jeśli ktoś zna linki utworów muzycznych "puszczanych" z płyty podczas wyjazdów do Gruzji i Armenii przez opiekunkę Nikolete proszę o przesłanie lub o kontakt. Moja wycieczka/wyprawa była w terminie 02-16, i pomimo obiecanej muzyki opiekun/pilot nie przesłał linków. Postów: 1 Forumowicz Ola Gruzja 2014-09-15 14:29:01 Zakochałam się w Gruzji od pierwszego wejrzenia! A smak ich kuchni pozostaje niezapomniany, do tego toasty winem prosto z Gruzji. Coś niesamowitego, polecam każdemu spróbować tych wspaniałych win, a z pewności nie pożałujecie. Postów: 1 Forumowicz Anna Gruzja Armenia Turcja 2014-08-12 17:33:20 Szanowni Wycieczkowicze! Podczas podróży po Gruzji Armenii i Turcji trzeba uzbroić się w dużą dawkę cierpliwości. Bardzo dużo czasu spędza się w autokarze, który nie jest niestety najlepszej jakości. Jednakże na warunki wschodnie całkiem, całkiem. Proponuję dla zmarźlaków zabrać jakiś kocyk i poduszkę - bo naprawdę przy załączonej klimatyzacji siedząc przy oknie jest bardzo zimno! Co do samej wycieczki i wrażeń z niej, to trzeba osobiście tam być, żeby wyrobić sobie własną opinię. Jak wiadomo ile osób tyle opinii. Tematem przewodnim wycieczki są monastyry. Kilka pierwszych robi wrażenie, następne mnie osobiście już "nie pociągały". Z pewnością warto zobaczyć Dawid Garedża, wejście na Uschuli, i Wodospad, z pewnością przydadzą się porządne buty. Co do samych warunków dotyczących spania osobiście nie mogę narzekać wiadomo, że nie są to hotele 5*, ale cały też w tym urok wyjazdu. Niestety momentami było bardzo mało wolnego czasu w miejscach, które mnie bardziej interesowały od monastyrów jak np. w Kutaisi, czy bardzo krótki przystanek w Borjomi. Osobiście polecam wyjazd, ale naprawdę radzę szybko zaprzyjaźnić się ze swoim miejscem w autobusie i to wcale nie jest żart!!! Pilot Mateusz, chłopak o ochronnej wiedzy na temat odwiedzanych miejsc, bardzo sympatyczny, ciekawa osobowość. Postów: 7 Forumowicz Katarzynka Gruzja Armenia Turcja I turnus 27 07 - 10 08 2014 2014-08-11 20:50:23 Dla tych co się dopiero wybierają w Gruzję chciałabym jedynie zaznaczyć, że warto wziąć jakieś kryte buty bo w pewnych podejściach/zejściach jak np Kazbegi czy Dawid Gareja są zdecydowanie bardziej komfortowe i bezpieczniejsze niz buty otwarte - u nas część osób takich nie miała także jedynie czysto uprzedzam bo wszak wszystko zależy od upodobań, wszędzie na siłę można wejść w butach otwartych jednak czasem zamknięte są lepsze, bo i po co na wyjeździe skręcić sobie kostkę etc. Poza tym będzie fajnie i będzie się działo :D w tym miejscu jeszcze podziękowania dla pilota - Mati, dzięki! :D wg mnie spisałeś się na "piątkę", nawet w sytuacjach podbramkowych i w chwilach kiedy nie było łatwo! :D bez ciebie ten wyjazd nie byłby tym samym wyjazdem! :D Pozdrawiam, Kasia Postów: 7 Forumowicz Katarzynka Gruzja Armenia Turcja I turnus 27 07 - 10 08 2014 2014-08-11 20:40:06 Również miałam okazję uczestniczyć w tym wyjeździe. Osobiście jestem bardzo zadowolona, spędziłam bardzo miło 16 dni zwiedzając bardzo dokładnie prawie całą Gruzję, najważniejsze punkty Armenii i reprezentacyjne pkty Turcji. Do tej pory nie mogę patrzeć na chaczapuri :D kiedyś na pewno mi minie :D co do warunków, owszem są nierówne ale dla każdego co innego, mi pomimo spania w gorszych warunkach w Bakuriani pod Borjomi wyjazd bardzo się podobał i gdyby się mnie zapytano czy chcę jeszcze raz po tym wszystkim co już wiem, to bez dłuższego zastanowienia bym się na to zgodziła, z tą różnicą że bym się jeszcze lepiej na nią przygotowała :D Pozdrawiam i do zobaczenia na przyszłych wyprawach z wytwórnią, ten był moim pierwszym ale na pewno nie ostatnim :) Postów: 1 Forumowicz Mimino Gruzja Armenia 2014-07-24 21:17:41 Byli tacy co marudzili że długo autokarem i pogoda zmienna w górach ale to jeden z lepszych wyjazdów na którym byłem. To prawda że sporo objeździliśmy ale żeby coś zobaczyć trzeba tam dojechać a tu udało się sporo zobaczyć. Odległości wcale nie były aż tak duże, ale w tych krajach sieć drogowa nie tak jak u nas rozwinięta a i krajobrazy zmienne przez co sama trasa to przeżycie. Gospodarze w Mestii- poznałem Swanów, trzeba to samemu zobaczyć co tu opowiadać. Polecam film Mimino o Gruzji z czasów radzieckich. Postów: 1 Forumowicz Lucjan Chodyniecki odp. Gruzja-koszty 2014-07-24 14:04:46 Niedawno wróciłem to co nieco mogę powiedzieć o kosztach. Jest na prawdę tanio ! Nie chcę mi się podliczać na co ile poszło, bo większość poszło na przyjemności :). Wstępy do zwiedzanych obiektów były znikome. Większość obiektów była udostępniona do zwiedzania za darmo. Najdrożej było chyba w ogrodach Batumi- 8 Lari. Ale to i tak niewiele. Uwaga tylko na restauracje w Armenii koło jaziora Sewan bo tam nieżle oszukują i można się zdziwić rachunkiem. Chyba specjalnie nie mają tam menu i potem dziwnie sobie podliczają. Już myślałem że będę musiał tam zostać na zmywaku żeby odrobić zamówiony obiad :) Tam najlepiej podarować sobie jedzenie. Ja na wszystko wydałem około 1000 zł, ale sobie nie żałowałem. Czyli jadłem w restauracjach (oczywiście nie gwiazdkowych), codziennie coś popijałem i jeszcze co nieco przywiozłem do domu; np. koniak Ararat. Myślę że tak oszczędnie to starczyłoby jakieś 700-800 zł. Postów: 4 Forumowicz Nina Trojanowicz Gruzja - koszty 2014-07-22 15:05:55 Czy ktoś mógłby przybliżyć koszty tzw. dodatkowe np. wstęp do poszczególnych muzeów, wejścia do monastyrów, kolejki linowe (o ile takie były) itp.? Postów: 4 Forumowicz Izabela Szuwalska Gruzja 2014-07-21 19:13:57 Znajomi wrócili wczoraj z Gruzji i według nich to, co zobaczyli warte było wczesnego wstawania, długich jazd autokarem, zmęczenia i pewnych niedogodności. Odległości do przejechania są znaczne, więc jeśli chce się zrealizować program, to trzeba sie zmęczyć:)) Według nich pilotka słabo przygotowana do oprowadzania po zabytkach i nie bardzo potrafiła zdyscyplinować ludzi. Podobno nie trzeba ciepłych rzeczy - przydają się jedynie w autokarze (klima). A już wkrótce (25 lipca w Katowicach)zaczniemy weryfikować opinie poprzedników. Postów: 4 Forumowicz Izabela Szuwalska Gruzja - 2014-07-19 20:18:45 Jeśli ktoś był na wyprawie do Gruzji - Armenii to byłoby miło, gdyby podzielił się wrażeniami i dał kilka dobrych rad:) My jedziemy z południa Polski i jesteśmy bardzo ciekawe, jak to wygląda.

lezy na nim gruzja i armenia